• Menu
  • Menu

ZŁOTA WAT DOI SUTHEP

Chiang Mai – miasto leżące w niecce pomiędzy górami północnej Tajlandii kryje w sobie jedną z pereł tutejszej turystyki. Mowa o świątyni Wat Doi Suthep, która przysiadła na szczycie jednego ze szczytów. Nie dość, że blaskiem przyćmiewa wiele innych przybytków, to darzona jest ogromną czcią. To wszystko z powodu spoczywających wewnątrz tutejszej stupy relikwiów Buddy. Nie powinien zatem dziwić fakt, że każdego dnia w Wat Doi Suthep można spotkać wiernych odbywających pielgrzymkę, a także licznych turystów z całego świata.

Świątynie Doi Suthep położona jest na terenie parku narodowego o tej samej nazwie. Oddalona od centrum miasta o nieco ponad 10 km jest fantastycznym planem na kilkugodzinną wycieczkę. Bardziej leniwi mogą udać się do niej jadąc na pace czerwonego pickupa – są one najtańszym i najpopularniejszym środkiem lokomocji w Chiang Mai. Przy pełnym obłożeniu swoistej taksówki cena przejazdu będzie wynosiła nawet 30 BTH, jednak jeśli chcecie przejechać się sami musicie liczyć się z kosztem 100-150 BTH, w zależności od Waszych zdolności negocjatorskich (targowania sią). Przejazd sam w sobie jest przygodą, a droga do świątyni nie lada wyzwaniem dla kierowców. Być może to dobre miejsce, by nakręcić kolejny odcinek Grand Tour’a, co Ty na to Jeremy Clarkson? Czerwone pickupy możecie zamówić pod sam hotel z aplikacją GRAB.

Alternatywą dla podwózki jest spacer szlakiem górskim, który swój początek bierze za miejskim zoo. Zwracam tu uwagę na słowo górski!  Przejście szlakiem zajmuje ok. 2 godzin i daje możliwość zobaczenia ciemnego lasu tropikalnego, prawdziwej niewzruszonej cywilizacją przyrody. Po drodze mija się dodatkowo świątynię – Pha Lat Temple, która w związku ze swoimi położeniem jest cichą oazą dla spragnionych odpoczynku. Jeśli zdecydujecie się na pieszą wycieczkę do Wat Doi Suthep to, z co najmniej dwóch powodów, pamiętajcie o dobrym obuwiu! Po pierwsze szlak prowadzi mocno do góry i klapki mogą okazać się mało komfortowe, po drugie w lesie żyją gatunki jadowitych pająków i węży. Nagrodą dla wytrwałych jest możliwość darmowego wejścia do świątyni.

Nieco leniwsi turyści, bądź Ci z ograniczeniami czasowymi, którzy na ten dzień zaplanowali więcej atrakcji muszą zapłacić w kasie świątyni 30 BTH. Aby jednak dokonać opłaty należy wspiąć się na sławne 300-stu stopniowe schody – Naga Serpent staircase. Schody te są zapowiedzią bajecznie pięknej świątyni. Idąc w górę węże naga zdają się być w kolorze zielonym, podczas gdy w drodze powrotnej lśnią złotem. Kolorystyczny zabieg robi wrażenie!

W końcu, po trudach związanych z przybyciem do świątyni zdobyliśmy cel – świątynię Wat Phra That Doi Suthep. Po przekroczeniu bramy weszliśmy w zupełnie inny, mistyczny świat, w którym ciszę zdobiły dźwięki mantry powtarzanej przez buddyjskiego mnicha. No, może nie do końca tak było! Ciszę przerywał gwar turystów z całego świata i pielgrzymów, którzy ofiarowali kwiaty swoich bóstwom. Mimo to, atmosfera była magiczna, czas stał w miejscu i chciało się chłonąć to miejsce wszystkimi zmysłami – od woni kadzideł do modłów wiernych, poprzez lśniące złote posągi i spojrzenie z tarasu medytacji na unoszący się smog nad Chiang Mai. Ponoć miejsce to wygląda najpiękniej o zachodzie słońca – my byliśmy od rana chcą udać się jeszcze nad jedno z jezior położonych w okolicy Chiang Mai.

Co do samej świątyni, leży na wzgórzu o wysokości 1053 m n.p.m., w miejscu nieprzypadkowym. Jak głosi legenda, król Nu Naone postawił na grzbiecie białego słonia relikwie Buddy i kazał mu wędrować przez dżunglę. Zwierzę dotarło na szczy Doi Suthep, wówczas nazywane Doi Aoy Chang, i tam po trzykrotnym zatrąbieniu padło trupem. Król uznał to za znak i rozkazał wybudowanie świątyni, w której złożył przyniesione przez słonia relikwie. W ten sposób, w 1383 roku ukończono budowę najstarszej stupy. Od tego czasu świątynia stale rozrastała się i piękniała. Dziś tworzy ją kompleks wielu świątyń i budynków poświęconych medytacji. Jej centrum pozostaje jednak niezmienne – złota stupa każdego dnia okrążana jest wielokrotnie przez wiernych oddających cześć Buddzie.

Świątynię zdobią liczne rzeźby przedstawiające Buddę. Według tradycyjni jest on ukazywany w jednej z czterech pozycji: siedzącej, stojącej, leżącej lub najrzadziej kroczącej. Co ciekawe, stojący Budda udziela wiernym błogosławieństwa lub odgania złe moce. Natomiast Budda siedzący może obrazować każde wydarzenie z jego życia przedstawiane za pomocą mudry (gestu rąk). Najpopularniejsze z nich to:

  • Dhyana mudra – gest medytacji i koncentracji umysłu, symbolizujący stan głębokiego skupienia. Siedzący Budda układa dłonie na swoim łonie, jedna na drugiej, wnętrza dłoni skierowane są do góry. Położona na górze prawa ręka oznacza oświecenie, podczas, gdy lewa ręka symbolizuje świat zjawisk.
  • Bhumisparsha mudra – gest przywołujący ziemię za świadka (dosłownie: „dotknięcie ziemi”). Siedzący Budda (najczęściej w pozycji pół lotosu) prawą rękę opiera o kolano (z wewnętrzną stroną dłoni zwróconą do wewnątrz), końcami palców dotykając ziemi. Lewa ręka położona jest na udzie, może w niej trzymać miseczkę żebraczą (patra).
  • Abhaya mudra – gest rozpraszający strach (dosłownie: „gest braku lęku”) i zapewniający ochronę. Budda podnosi prawa rękę do wysokości ramion. Wewnętrzna strona dłoni skierowana jest na zewnątrz, a palce są wyciągnięte w górę (w naszej kulturze oznacza „stop”).
  • Podwójna abhaja mudra – polega na wykonywaniu tego gestu obydwiema rękami i nazywana jest wówczas “uspokojeniem fal”. Według tradycji, Budda użył tego znaku, by powstrzymać atak rozszalałego słonia, nasłanego na niego przez zbuntowanego Dewadattę. Mudra ta nie tylko zatrzymała pędzące zwierzę, ale nawet ujarzmiła je.
  • Warada mudra – pochodzi od słowa „wara”, które znaczy „wybór”, dlatego zwana jest także „wara mudra”. Gest ten wykonywany jest podczas błogosławieństwa i polega na skierowaniu lewej lub prawej dłoni w dół, z otwartą dłonią i prostymi palcami. Symbolizuje miłosierdzie i współczucie.
  • Witarka mudra – symbolizuje nauczanie (dosłownie: „rozmyślanie”), choć przypomina nasz gest „OK.” Wykonywany jest podniesioną dłonią – palec wskazujący i kciuk stykają się razem tworząc okrąg, wyobrażający buddyjskie Koło Praw, które symbolizuje nieskończony cykl narodzin i wcieleń oraz zasady karmy i nirvany.
  • Dharmaczakra mudra – dosłownie znaczy “Koło Praw”, jednakże pełna nazwa tej mudry brzmi dharmaczakraprawartana, co oznacza “puszczenie Koła Praw w ruch”. Gest ten pokazał Budda podczas swojego pierwszego nauczania w Parku Jeleni w Sarnath. Układ rąk Buddy przypomina witarka mudrę, jednak dodatkowo palec wskazujący drugiej ręki dotyka okręgu.
  • Mudra adoracji – gest wykonywany przez bodhisattwów oddających Buddzie cześć. Jednocześnie jest to gest „wai” – tradycyjnego tajskiego pozdrowienia. Rozprostowane dłonie są złożone razem, na wysokości klatki piersiowej.

Znany jest także posąg śmiejącego się Buddy, który wywodzi się z folkloru Chińskiego. Jest to replika niekanonicznej postaci Buddy stworzona przez mnicha Pu-Pai, który dokonywał cudów. Grubiutki mnich buddyjski, z ogoloną głową i wydatnym brzuchem jest uznawany za symbol szczęścia i pomyślności.

Podsumowując, Wat Doi Suthep to jedno z miejsc, które trzeba zobaczyć podczas podróży do Chiang Mai. W mojej opinii to swoista królowa świątyń w północnej części Tajlandii, a być może i w całym kraju… Piękna, zawstydzająca wręcz blaskiem roztacza aurę wręcz magiczną. Mimo ruchu turystycznego i pielgrzymkowego można znaleźć tu miejsce tylko dla siebie i oddać się medytacji bądź rozmowie z licznymi mnichami żyjącymi w Doi Suthep. Wrażenie robi też widok na miasto, które spowija mgła lub unoszący się smog…