• Menu
  • Menu

WENECJA – PERŁA NAD ADRIATYKIEM

Wenecja – będąc w niej po raz pierwszy obiecałam sobie, że jeszcze do niej powrócę. Nie dlatego, że wyjątkowo mnie urzekła, ale dlatego że pojechałam tam zupełnie nieprzygotowana. Skąd moja rada: zawsze poczytajcie o miejscu, do którego jedziecie, zaopatrzcie się w przewodnik lub dobrze działający Internet. Zwiedzanie bez wiedzy o danym miejscu traci na uroku…

Będąc w Wenecji po raz drugi zakochałam się w niej bez pamięci i po raz kolejny obiecałam sobie, że to nie nasze ostatnie spotkanie. Teraz marzę o tym, by spędzić w niej kilka dni karnawału… Wyobrażacie sobie te piękne kreacje na tle romantycznych kanałów?

Oba wyjazdy do tego pięknego miejsca były zupełnie inne. Pierwszy – samochodowy, podczas wakacji w północnej części Chorwacji (na Istrii). Droga zajęła około 3 godziny w jedną stronę. Mimo to, wraz z Rodzicami, chcieliśmy zobaczyć tę perłę włoskiej turystyki. Na miejscu nasza przygoda rozpoczęła się od szukania wolnego parkingu – łatwo nie było, a już na pewno nie było tanio. W końcu znaleźliśmy miejsce nieopodal przystani, a za dobę parkingu (nie  było możliwości wykupienia biletu na godziny) zapłaciliśmy 29€. Następnie udaliśmy się na przystanek wodnych tramwajów, by wraz z morzem turystów wsiąść na pokład jednego z nich. Pływają niemalże non-stop więc oczekiwanie nie jest w żaden sposób przykre. Na tych, którzy są mniej cierpliwi i mogą ponieść wyższe koszty podróży, w przystani czekają taksówki wodne i sławne weneckie gondole. Cena przepłynięcia się nimi to koszt rzędu 80€/30 min.

Drugi pobyt w Wenecji był zupełnie inny. Popłynęliśmy do niej statkiem z położonego na riwierze Lido di Jesolo. Przeprawa trwała około pół godziny, a widoki były zachwycające. Czas mijał szybko, a morska bryza przyjemnie smagała nasze opalone ciała. Statki z riwiery przycumowującą do przystani nieopodal Placu Św. Marka – najważniejszego punktu turystycznego w mieście. To właśnie tu znajduje się Bazylika Św. Marka, w której przechowywane są relikwia patrona Wenecji oraz Pałac Dożów, który pamięta czasy potęgi weneckiej na świecie. Dziś w wyrafinowanej rezydencji włodarzy mieści się muzeum miejskie. Sam plac ożywa popołudniami kiedy to w każdej kawiarence pojawia się zespół grający muzykę na żywo. Tworzy to wyjątkową atmosferę miasta! Radzę jednak uważać na zamówienia. Zdarza się, że cena serwisu (obowiązkowy napiwek) przekracza wartość rachunku.

Wracając do Bazyliki – jej odwiedzenie jest kluczowym elementem zwiedzania Wenecji. Świątynia pow. Św. Marka zbudowana została jako swoisty sarkofag – to właśnie w niej pochowane zostały relikwia Świętego. Szczątki znalazły się tu po tym, jak weneccy kupcy wykradli je z Aleksandrii uważając, że to właśnie podczas pobytu w Wenecji ujrzał anioła, który wskazał mu  miejsce pochówku. Dzisiejsza Bazylika pochodzi z XI wieku i stoi na miejscu starej, którą strawił pożar. Wybudowana została na wzór kościoła św. Apostołów w Konstantynopolu. Zaprojektowana w stylu bizantyjskim, na planie krzyża greckiego z sześcioma kopułami na pierwszy rzut oka przypomina budowlę muzułmańską. Fasada kościoła wielokrotnie była przebudowywana i upiększana przez kolejnych władców Wenecji. Jeden z doży – Domenico Selvo nakazał wszystkim statkom weneckim przywozić dary służące ozdobie nowej świątyni, stąd nie dziwi jej różnorodność. Fasadę bazyliki zdobią mozaiki, niezwykle dekoracyjne są także drzwi. Nad portalami znajduje się pozioma galeria, którą zdobią cztery konie z kwadrygi (kopie rzeźby przywiezionej z Konstantynopola).

Drugim miejscem, którego nie da się przeoczyć podczas pobytu w Wenecji jest Canale Grande – kanał łączący ze sobą dwie skrajne części starego miasta. Rejs po nim sprawia ogromną przyjemność. Po obu stronach mija się fantastyczne budowle. Widoki są nieziemskie i pozostają w pamięci na długie lata… Polecam zobaczenie okolic kanału zarówno z poziomu wody, jak i podczas długiego spaceru maleńkimi uliczkami miasta. Trudno określić, kiedy sprawiają lepsze wrażenie.

Trzeci punkt zwiedzania Wenecji to błądzenie małymi uliczkami. Właśnie taki spacer – bez określonego celu jest w tym mieście najpiękniejszy. Niemal na każdym kroku można napotkać wyjątkowe kamienice, pałace, kościoły i klimatyczne zaułki. Często zlokalizowane są w nich restauracje serwujące włoską kuchnię. Wśród nich kilka zostaje rok rocznie nagrodzona gwiazdkami Michelin. Pełno tu także różnorodnych sklepów – od tych najbardziej markowych po zupełnie lokalne sklepiki z rękodziełem. Rewelacja! Po Wenecji można błądzić cały dzień, a i tak nie zobaczyć wielu prześlicznych miejsc. Nam udało się ujrzeć te znane z katalogów turystycznych, takie jak: Most Rialto – najstarszy i jedyny do czasu wybudowania Ponte dell’Accademia w 1854 roku most wenecki nad Canal Grande, Most Westchnień leżący tuż obok Pałacu Dożów. Galleria dell’Accademia – muzeum sztuki prezentujące głównie dzieła malarstwa weneckiego od XIV do XVIII wieku, a także liczne kościoły, wyspy i laguny oddzielające Wenecję od Morza Adriatyckiego. Wszędzie bardzo się nam podobało! Spacer był bardzo przyjemny, mimo że zajął wiele godzin i wieczorem bolały nas nogi (zrobiliśmy w końcu ponad 20km!). Co krok mijaliśmy urokliwe kamienice z okresu rozkwitu miasta. Co rusz ulica zamieniała się w kanał, a więc pojawiał się kolejny most… Niektóre z nich znaliśmy ze zdjęć Wenecji, inne były tak małe, że nikt o nich nigdy nie pisał, ani ich nie sfotografował. Dotarliśmy w ten sposób do miejsca, gdzie zobaczyliśmy zupełnie inne oblicze miasta, zupełnie nie nastawione na turystów. Kamienice straciły na blasku, między nimi wywieszone było pranie. Obrazek jak ze starego włoskiego filmu. Być może dla niektórych straciliśmy w ten sposób sporo cennego czasu, ale dla nas była to możliwość zobaczenia prawdy – tego jak z dnia na dzień żyją tu mieszkańcy miasta. Dodatkowo udało się nam znaleźć mniej turystyczną pizzerię, w której zjedliśmy pyszną włoską pizzę!

Aby zrozumieć Wenecję trzeba chociaż w największym skrócie poznać jej historię. Jest ona niezwykle ciekawa i wyjaśnia skąd w mieście tyle bogactwa. Otóż przez ponad tysiąc lat  Wenecja była ona niezależną republiką. I to jaką?! Można śmiało powiedzieć, że Wenecja była w regionie Morza Śródziemnego potęgą handlową i morską! Dożowie, których pałac można obejrzeć na Placu Św. Marka pełnili funkcję wkładów państwa. W okresie świetności Wenecja kontrolowała wybrzeża Adriatyku, Wyspy Egejskie, Kretę, Cypr, Korfu i inne wyspy. Mimo bliskości Watykanu stawiała niejednokrotnie opór wobec papiestwa. Swoją agresję republika wyładowywała głównie na muzułmańskiej Turcji – tocząc z nią krwawe boje. Rozkwit Wenecji przyniósł także jedwab, który zraz z Marco Polo przybył tu z Chin w XV wieku. Kolejne odkrycia geograficzne i coraz mniejszy monopol handlowy powoli skreślały Wenecję z listy najważniejszych państw. Jej znaczenie zaczęło słabnąć, ale pozostała perłą architektury i szlakiem łączącym Wschód z Zachodem. W 1797 roku Napoleon zdobył Wenecję i włączył ją do swojego państwa. Po zawarciu pokoju w Campo Formio została włączona w granice Austrii. Dopiero w XIX wieku, po kilku latach po proklamacji niepodległości, Wenecja została włączona do Królestwa Włoch. Dzięki temu, że przez setki lat funkcjonowała jako światowa potęga do dzisiaj możemy podziwiać liczne zabytki, cieszyć oczy wyjątkowymi widokami podczas spacerów pomiędzy setkami małych kanałów. To jedno z najbardziej romantycznych miejsc na świecie!

Swój pierwszy pobyt w Wenecji zakończyliśmy zakupem pamiątkowej maski, która do dzisiaj zdobi ścianę w jednym z pokoi w naszym domu. Była to obietnica powrotu do tego pięknego miasta. Spełniliśmy ją. Mimo, że podczas drugiego pobytu udało nam się przespacerować uliczkami i zobaczyć z zewnątrz najważniejsze atrakcje Wenecji do dziś czuję niedosyt. Jest to jedno z miejsc, które chciałabym zobaczyć jeszcze raz – jeszcze bardziej świadomie i jeszcze bardziej dokładnie. Najlepiej w karnawale kiedy to całe miasto cofnie się w czasie do okresu swojej świetności. Miejscowi będą wówczas paradować w specjalnych strojach z weneckimi maskami na twarzy… No i jeszcze jedna rzecz mi się marzy – rejs gondolą…