• Menu
  • Menu

SZYBENIK I PARK NARODOWY KRKA

Plan był zupełnie inny – dzień wcześniej przyjechaliśmy do Parku Narodowego Jezior Plitwickich i to w nim zostaliśmy na noc. Jednak kiedy rano termometry wskazały 4 stopnie, a prognoza pogody przewidywała 100% opadów podjęliśmy decyzję – ruszamy na południe w poszukiwaniu słońca. I zaleźliśmy je właśnie w okolicach Szybenika i innego parku wodospadów – PN Krka.

Park Narodowy Krka to 109 km2 soczystej zieleni i bajkowych wodospadów. Ponadto obszar rzeki Krki cechuje wyjątkowo bogata flora i fauna. Na terenie parku występuje ponad tysiąc gatunków i podgatunków roślinnych. Odcinki, w których rzeka tworzy jeziora, jak również bagna, zamieszkiwane są przez płazy i gady, natomiast w rzece żyją liczne endemiczne gatunki ryb. Krka odgrywa ważną rolę w wiosennych i jesiennych wędrówkach ptaków. Ze względu na liczność gatunków, jest jednym z najważniejszych obszarów Europy pod względem ornitologicznym.

Wejście do parku nie należy do tanich – 100kn, ale warte jest swojej ceny. Byliśmy w maju i poza biletem wstępu do parku w cenie mieliśmy także (niewykorzystany niestety) rejs statkiem po rzece. Statki pływają niestety bardzo rzadko i jeśli ktoś tak jak my dość spontanicznie podejmie decyzje o przybyciu do Parku może nie zmieścić się w czasie czekając na swój rejs.

Tym, co wyróżnia Park Krka jest możliwość pływania w basenach przy tutejszych wodospadach – świetne przeżycie, które miałam okazję dzielić z Rodzicami, podczas wyjazdu kilka lat temu. Niestety, tym razem obeszliśmy się smakiem – kąpiele można odbywać od czerwca do września, jedynie przy odpowiednim poziomie wody w basenie. Może to dobre obostrzenia w regulaminie parku – pamiętam że kilka lat wstecz przy Skradinskim Buku (największy z wodospadów Parku Narodowego) kłębiły się tłumy turystów rządnych wrażeń, niektórzy podpływali pod sam wodospad, co wydawało mi się mocno niebezpieczne. Zostało to także ukrócone poprzez zmniejszenie przez zarząd Parku obszaru z możliwością pływania.

Wodospady Krka to jednak o wiele więcej niż tylko Skradinski Buk, to wiele kilometrów krętych ścieżek położonych w otoczeniu zieleni, wijących się pomiędzy kolejnymi kaskadami na rzece Krki. Wysokie drzewa dobrze chronią przed lejącym się z nieba żarem, a szum wodospadów koi nerwy. To idealne miejsce na letni odpoczynek.

Co ciekawe, w parku znajduje się niewielki skansenik – w okolicy Skradinskiego Buku stoją odnowione młyny wodne z XIII wieku. Mieliły one zboże dla całego wybrzeża przez setki lat. W skład kompleksu wchodzi młyn, kuchnia na piętrze, mieszkanie młynarza oraz stajnia. Na dole wyeksponowano kamienie młyńskie, ręcznie plecione kosze oraz płócienne stroje ludowe. Warto wejść w zabudowania, by dowiedzieć się jak niegdyś toczyło się życie w tej okolicy.

Będąc w Parku Narodowym Krka warto podjechać do jednego z większych i piękniejszych miast okolicy – Szybenika.  Jest to miasto na środkowym wybrzeżu Chorwacji, które łączy w sobie urok małego miasteczka, klimat zabytków, zapach oliwek i lawendy… To jedno z moich ulubionych miast w Chorwacji.

Opisana historia miasta rozpoczyna się w 1066 roku, kiedy to po raz pierwszy w statucie króla chorwackiego Petara Krešimira IV pojawia się nazwa Szybenik. Dzięki odkryciom archeologicznym wiemy, że te tereny były zamieszkiwane już wcześniej. W przeciwieństwie do innych miast w Dalmacji założonych przez Ilirów, Greków czy Rzymian Szybenik jest najstarszym miastem rodowym Chorwatów położonym nad Adriatykiem. Do najważniejszych zabytków Szybenika zalicza się renesansowa Katedra św. Jakuba, która słynie przede wszystkim z materiału, z jakiego została zbudowana, czyli samego kamienia. Katedra św. Jakuba znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Tym, co w mojej ocenie najbardziej urzeka w mieście to ciasne uliczki, urokliwe zakątki i wszędobylskie kwiaty. Polecam zagubienie się w uliczkach starego miasta, wsłuchanie się w jego rytm i zwyczajny odpoczynek, bez szukania specjalnych atrakcji czy fajerwerków.

Inne miejsca w Szybeniku, które koniecznie trzeba zobaczyć to: Twierdza św. Mikołaja znajdującą się u wejścia do przesmyku prowadzącego do Szybenika oraz Twierdzę św. Michała, z której rozpościera się przepiękny widok na miasto. Dzisiaj obie budowle popadły w ruinę i są jedynie punkami widokowymi na pobliskie krajobrazy. Latem w twierdzy św. Michała odbywają się plenerowe koncerty i przedstawienia.

Chociaż nasza droga do Dalmacji była długa i nieprzewidziana to wspaniale ją wspominamy! Krajobrazy rozciągające się wzdłuż drogi były piękne, a słońce wynagradzało nam godziny spędzone w samochodzie. Jak się okazuje i w Chorwacji czasem pada deszcz – można jednak ruszyć na południ i znaleźć się w zupełnie innym, ale nie mniej pięknym słonecznym miejscu.