• Menu
  • Menu

SANTORINI – ZACHODY SŁOŃCA JAK Z POCZTÓWKI

Santorini – miejsce będące przez wiele lat na mojej podróżniczej bucket list.  Przepiękne, znane z obrazków i katalogów prezentujących Grecję… Z jednej strony bliskie, z innej tak odległe…

W tym roku, głównie z powodu pandemii, która pokrzyżowała wakacyjne plany moje i Marcina, podjęliśmy decyzję o wyjeździe do Grecji, na Cyklady.  A jeśli tak to musieliśmy spełnić jedno z moich marzeń – polecieć na Santorini.

KILKA FAKTÓW O…

Wyspa Santorini jest niewielka – mierzy zaledwie 79,2 km2. Na co dzień zamieszkuję ją kilkanaście tysięcy mieszkańców. Jest wyspą wulkaniczną, która powstała w skutek wybuchu superwulkanu, który podzielił istniejący niegdyś ląd na kilka niedużych wysepek. O wyjątkowości wyspy stanowi jej biała kubistyczna zabudowa wczepiona w urwiska największej na świecie kaldery wulkanu. To właśnie połączenie naturalnych walorów wyspy z zabudowaniami miasteczek powoduje odmienny charakter Santorini i jest scenografią dla przepięknych zachodów słońca.

FIRA – STOLICA WYSPY

Będąc na Santorini zdecydowaliśmy się stacjonować w Firze – największym mieście wyspy i jej stolicy. Dodatkowym walorem Firy jest fakt, że znajduje się ona w środkowej części wybrzeża, od strony kaldery. Chociaż miasto jest skomercjalizowane to przypominało nam lukrową posypkę na ciemnym urwisku wulkanu. Ma swój urok. Białe uliczki pełne modnych butików, sklepików z pamiątkami i restauracji – tak wygląda centrum miasta. Co jakiś czas przewija się kościół z błękitną kopułą lub kolorową wieżą. Wszędzie słychać gwar ludzi, który tak jak my skusili się na podróż w to urokliwe miejsce.

Fira położona jest 300 metrów nad poziomem morza. Nie ma stąd bezpośredniego dostępu do plaży. Poniżej miasta znajduje się niewielki port, skąd odpływają statki wycieczkowe na pobliskie wyspy. Aby dostać się na plażę, bez własnego środka transportu, należy udać się na dworzec autobusowy. Komunikacja publiczna działa na Santorini w fantastyczny sposób. Autobusy są dość punktualne i bardzo tanie. Cena przejazdu w zależności od destynacji to ok. 2€.

Wracając do samej Firy, w mojej ocenie największą przyjemnością jest buszowanie w białych uliczkach miasta, wchodzenie raz po raz do sklepiku i napawanie się atmosferą, oczywiście przy szklance pysznej greckiej kawy Frappe. Dla ciekawych historii atrakcją zapewne będzie Muzeum Preistorii Thiry (wejście kosztuje 4€), które prezentuje kolekcję znalezisk minojskich odnalezionych w Akrotiri  – mieście zwanym greckimi Pompejami. W pobliżu górnej stacji kolejki znajduje się również Muzeum Archeologiczne. Stare fotografie wyspy, mapy, zbiór prywatnych dokumentów i stroje ludowe można zobaczyć w ośrodku kultury Megaro Gizi. Wieczorem cała Fira żyje zbliżającym się spektaklem słonecznym. Aby usiąść na kolację z widokiem na kalderę potrzebna jest rezerwacja stolika. Miasto robi się bardziej uroczyste, turyści ubierają się w najlepsze stroje… Wszyscy wklejają oczy w horyzont nad kalderą. Słońce łagodnie topi się w wodach morza Egejskiego. To prawdziwa magia.

FIRA – IMEROVIGLI

Na całej wyspie Santorini poprowadzone są liczne szlaki piesze. Część z nich swoją trasę pokrywa z drogami samochodowymi, część wiedzie poprzez miejscowości i pola uprawne. Jedną z najczęściej uczęszczanych tras jest szlak pomiędzy Firą, a Oią. My wybraliśmy się na spacer jej częścią – do miasta Imerovigli. Stamtąd podziwialiśmy zachód słońca, który poprzedziliśmy wizytą na punkcie widokowym Skaros. Przejście należało do łatwych, ale w ogromne nasłonecznienie powodowało, że i tak byliśmy zmęczeni. Idąc na jakikolwiek szlak na Santorini pamiętajcie o dużej ilości wody mineralnej do picia!

Widok ze skały Skaros jest piękny. Z jednej strony widać kalderę – wody morza Egejskiego i okoliczne wyspy. Z drugiej wybrzeże Santorini – miasteczka przypominające polukrowane ciasto. Z łatwością odszukaliśmy nasz hotel, który przycupnął na szczycie jednego ze wzgórz Firy. Patrzyliśmy na statki pływające po kalderze. Na zachód słońca udaliśmy się do miejscowości Imerovigli – jest nieco mniej komercyjna niż Fira, ale równie urokliwa. Powolny spacer z Firy do Imerovigli zajmuje godzinę. W mojej ocenie jest to punkt obowiązkowy wycieczki na Santorini.

 

OIA – NAJPIĘKNIEJSZY ZACHÓD SŁOŃCA

Oia przycupnęła na północnym krańcu Santorini. Jest malutką miejscowością pełną białych i pastelowych domków. W dzień dość spokojna, wieczorem staje się amfiteatrem dla najbardziej spektakularnego show wyspy – zachodu słońca. Bielusieńkie domy odbijają promienie słoneczne i niczym kameleon zmieniają swój kolor, niebo nad Oią mieni się wszystkimi kolorami, a słońce coraz niżej oświetla wody morskie. Z minuty na minutę przybywa ludzi – tłoczą się w punkcie widokowym, zasiadają na eleganckich tarasach restauracji… Każdy chce uchwycić aparatem ostatnie promienie słońca.

Poza spektakularnym zachodem słońca Oia nie ma zbyt wiele do zaoferowania. Spacer białymi uliczkami sprawia przyjemność za to ceny w sklepach potrafią odstraszyć. Ten sam asortyment w oddalonej o godzinę drogi autobusem Firze jest o wiele tańszy. Także restauracje serwują wykwintne, ale często bardzo drogie potrawy.

PLAŻOWANIE NA WYSPIE

Plażowanie na Santorini nie jest najmocniejszą stroną wyspy. Plaże są pochodzenia wulkanicznego, więc czarne i brunatne. Większość z nich jest silnie skomercjalizowania. Największym kurortem wyspy jest Kamari – bardzo sympatyczne miasteczko. Położone jest nieopodal lotniska, ok. godziny drogi z Firy. Stąd wiedzie inny popularny szlak turystyczny na Santorini – szlak do ruin antycznej Thiry na wzgórzu Mesa Vouno (396 m n.p.m.).

Inna popularna plaża to Perissa. Jest nieco mniej komercyjna, ale w mojej opinii także mniej ładna. Leży po drugiej wzgórza Mesa Vouno i połączona jest z Kamari szlakiem turystycznym. Tutejsze leżaki kosztują ok. 10€ w zestawie z parasolem (na plaży Kamari można znaleźć leżaki wchodzące w skład ceny posiłku jednej z restauracji nadmorskich).

Pamiątką po wulkanicznej aktywności Santorini są kolorowe plaże. Wspomniane wcześniej Kamari i Perissa mają czarny piasek, co kontrastuje pięknie z turkusowym kolorem wody. W Vlichadzie plaża jest beżowa, otoczona pofałdowanymi klifami z pumeksu. Nieopodal Akrotiri znajduje się tzw. czerwona plaża. Niestety nie udało się nam do niej dotrzeć – zmęczeni słońcem po wycieczce na wyspy Nea Kameni i Palea Kameni zostaliśmy w hotelowym pokoju.

W PRAKTYCE…

Santorini to pełna uroku, romantyczna wyspa. Rozgrywające się tu co wieczór zachody słońca są magiczne, nie mają sobie równych na innych greckich wyspach. Wyspa potrafi być bardzo elegancka i spełnić oczekiwanie wykwintnego turysty. Potrafi też przybrać nieco bardziej backpakerską formę i zachwycić podróżnych z mniej wypchanym portfelem.

W mojej opinii na wyspie nie jest potrzebny własny transport, chociaż zapewne daje on poczucie wolności i mobilności. Autobusy jeżdżą punktualnie i dość często właściwie w każdy zakątek wyspy. Są tanie. Z parkingami w miastach bywają problemy, ponieważ ich centra wyłączone są z ruchu kołowego.

Kuchnia cykladzka na Santorini jest wspaniała. Trudno podać uśrednioną cenę obiadu, bo nawet musaka może kosztować od 8 do 25€. Dla głodomorów może być istotne, że nieopodal dworca autobusowego w Firze znajduje się budka z przepysznym gyrosem i kebabem w picie, także w wersji wegetariańskiej. „Stołując się” w takim miejscu za posiłek można zapłacić nawet 2,5-5€.

 

CO JESZCZE ZOBACZYĆ?

Santorini to o wiele więcej niż zachód słońca w Oia. To nawet o wiele więcej niż spacer z Firy do Imerovigli. To mozaika kolorowych plaż, cykladzkiej atmosfery i greckiego spokoju. Będąc na wyspie warto odwiedzić jedną z licznych winnic. Santorini słynie w wyrobu białego wina vinsanto . Warto odwiedzić także ruiny starożytnego miasta Akrotiri, które przykryły popioły po erupcji wulkanu. Pokazuje ono cienką granicę pomiędzy życiem ludzkim, a potęgą natury. Wioski Pirgos i Emporio to także celne punkty wycieczek na Santorini. Można w nich zobaczyć nieco spokojniejsze życie na wyspie i zachwycić się lokalnym rękodziełem. I koniecznie wybrać się na wycieczkę na Nea Kameni i Palea Kameni – opowiem Wam o nich w kolejnym wpisie.

Jeśli Santorini nie jest jeszcze na Waszej liście miejsc do zobaczenie koniecznie je wpiszcie – warto! Chociażby na weekend…