• Menu
  • Menu

PROWINCJA CHIANG RAI

Porośnięte gęstym lasem tropikalnym góry, wśród których skrywają się najpiękniejsze świątynie północnej Tajlandii – to właśnie krótki opis prowincji Chiang Rai. Wciąż nie tak turystycznej, jak sąsiednie Chiang Mai. Wciąż pełne prawdy i ludzi chcących pokazać przybyłym swój kraj. Jak długo będzie to trwało? Prowincja Chiang Rai niegdyś znana była głównie z produkcji opium. Leżała ona na terenach tak zwanego Złotego Trójkąta – granicy birmańsko-laotańsko-tajskiej. Dziś turystów przyciąga przede wszystkim przepiękna Biała Świątynia zbudowana nieopodal miasta Chiang Rai.

Właściwie to powinnam napisać „budowana” Biała Świątynia, która zwana jest pieszczotliwie tajską Segradą Familią. Od dwudziestu lat pozostaje w budowie, a przewidywana data jej zakończenia to 2070 rok. Świątynia odwiedzana jest przez tłumy turystów i pozostaje najbardziej znanym zakątkiem północnej prowincji. Jest to miejsce, którego nie możecie jednak przegapić! Będziecie nim zachwyceni tak samo mocno, jak trudno znaleźć Wam będzie „swój kawałek podłogi”.  Zwiedzanie polecam rozpocząć od spaceru po kompleksie. Trzeba tu zwrócić uwagę na rzeźby otaczające Białą Świątynię – to one stanowią podstawę jej fenomenu, oczywiście poza śnieżnobiałym kolorem, który przepięknie kontrastuje z błękitem nieba. W rzeźbach, ale także malowidłach ściennych wewnątrz, znajdziecie w odniesienia do współczesnej rzeczywistości. W malowidłach znajduje się nawet wizerunek Neo z Matrixa!

Pomysłodawcą i twórcą, a także właścicielem prywatnego kompleksu świątynnego Wat Rong Khun (tak nazywana jest świątynia w języku tajskim) jest Chalermchai Kositpipat, uważany za najwybitniejszego współczesnego lokalnego artystę. Oficjalne otwarcie Białej Świątyni miało miejsce w 1997 roku, a sam obiekt powstał w miejscu dawnej buddyjskiej świątyni, która pod koniec XX wieku groziła zawaleniem.

Zwiedzanie samej świątyni rozpoczyna się od przejścia tzw. Mostem Cyklu Odrodzenia, który porwadzi nad małym jeziorem do głównego budynku Białej Świątyni. Uwagę zwracają wyrzeźbione przed nim setki wyciągniętych dłoni, symbolizujących nieograniczone pożądanie. Uniesione w górze dłonie w geście błagalnym to symbol cierpiących dusz, symbol piekła. W swoim zamyśle most przypomina, że droga do prawdziwego szczęścia jest możliwa poprzez rezygnacji z pokusy, chciwości i pragnienia. Następnie turyści docierają Bramy Nieba, której strzegą dwie postacie reprezentujące śmierć oraz hinduski demon Rahu, który decyduje o losie zmarłych. Poza posągami można zobaczyć tu kilka  wizerunków medytującego Buddy. Główny budynek świątynny jest śnieżnobiały, a jego zewnętrzne ściany pokryte są fragmentami lustrzanego szkła, które wzmacniają biel ścian. Świątynia stanowi ucieleśnienie klasycznych elementów tajskiej architektury. Wnętrze świątyni jest nieco szokujące – opiera się na malowidłach w ognistej kolorystyce. Freski prezentują mroczne wizerunki wielu zachodnich idoli: Michaela Jacksona, Harry’ego Pottera, Supermana, Hello Kitty czy Freddy’ego Kruegera, ale także m. in. obrazy wojny nuklearnej oraz ataków terrorystycznych na World Trade Center. Wszystkie ścienne malowidła mają zwracać uwagę wiernych na zło ludzkiej natury, mają skłonić do walki z pożądaniem i własnymi słabościami. Są one najbardziej kontrowersyjnym elementem pięknej Białej Świątyni.

Cały kompleks to nie tylko Główna Świątynia, ale także ośrodki medytacji, klasztory mnichów, wypoczynkowe brugi, mniejsze światynie, w których znajdują się wizerunki Buddy. Warto udać się na przepiękny złoty most prowadzący do jednej ze świątyń kompleksu – reprezentuje ona cielesność i sposób, w jaki ludzie koncentrują się na przyziemnych pragnieniach i pieniądzach. Zachęcam także do spaceru wypielęgnowanym ogrodem, w którym można prosić o rozmowę napotkanych mnichów. Pamiętajcie jednak by unikać z nimi kontaktu cielesnego. Szczególnie urażony może poczuć się mnich „zaczepiony” przez kobietę.

Kolejne ciekawe miejsce warte odwiedzenia podczas pobytu w prowincji Chiang Rai to tzw. Niebieska Świątynia. Świątynia położona jest jednocześnie blisko centrum miasta Chiang Rai, ale też nieco na uboczu. Mimo, że nie jest tak popularna jak Biała Świątynia to należy pamiętać o odpowiednim stroju i zachowaniu wewnątrz przybytku. Wat Rong Suea Ten, jak brzmi tajska nazwa świątyni, zbudowana została w 2016 roku i tempie błyskawicy zyskała status atrakcji turystycznej. Suea Ten oznacza w tłumaczeniu oznacza tańczącego tygrysa. Stanowi to prawdopodobnie nawiązanie do czasów, gdy zamieszkiwały one tereny prowincji. Sama Niebieska Świątynia została wybudowana w miejscu, w którym mieściły się ruiny dawnej buddyjskiej świątyni, opuszczonej przed stu laty. Jest niezwykle nowoczesna, intrygująca zarówno na zewnątrz, jak i wewnątrz. Kompleks został zaprojektowany przez Buddha Kabkae – ucznia słynnego tajskiego artysty Chalermchai Kositpipata, odpowiedzialnego za zaprojektowanie Białej Świątyni. Fasadę budynku zdobią niemal wyłącznie odcienie niebieskiego i błękitu, które artysta połączył z domieszką złota. Wewnątrz świątyni znajdują się malowidła ścienne opowiadające historię buddyzmu.

Tuż obok Niebieskiej Świątyni znajduje się jeszcze jeden ciekawy budynek. Jest jeszcze bardziej kontrowersyjny i nowoczesny. Mowa o Czarnym Domu – swoistym muzeum, artystycznym projekcie przedstawiającym ciemną stronę ludzkiej natury. Baan Dam Museum (tak brzmi oficjalna nazwa Czarnego Domu) to około 40 budynków tworzących artystyczny skansen, położony na sporej przestrzeni, które zaaranżował tajski rzeźbiarz, malarz i architekt Thawana Duchanee. Cały kompleks stanowi interpretację buddyjskiej filozofii. Wnętrza budynków, zaprojektowanych na wzór tradycji północnej Tajlandii i Kambodży, w większość składają się ze szczątków zwierzęcych. W budynkach panuje mrok. Moja opinia… kompleksu na pewno nie można nazwać „nijakim”, czuje się w nim wizję artysty. Jednak nie była to wizja, którą przemówił do mnie w jednoznaczny sposób. Panująca wszędzie ciemność kłóciła się z zielenią ogrodu, a otaczająca mnie z każdej strony śmierć nie nastrajała do przemyśleń, nie budziła obrzydzenia ani strachu. Czy taki był zamysł artysty? Trudno powiedzieć. Mimo, że nie jest to moje ulubione miejsce w północnej Tajlandii to zachęcam wszystkich, by zobaczyli je na własne oczy, jest ciekawe.

Zachęcam także do odwiedzenia jednaj z licznych plantacji herbaty, które cieszą się w prowincji Chiang Rai dobrą sławą. Wzgórza porośnięte liśćmi herbaty cieszą oczy, a w licznych kawiarniach można kupić niemal wszystko o smaku tego napoju. Jedliście kiedyś sernik o smaku zielonej herbaty? Nie? Polecam!

Prowincja Chiang Rai to piękna, wciąż jeszcze nieodkryta perła północnej Tajlandii. Zachwycają tu miejsca dobrze znane z pocztówek, takie jak Biała Świątynia, ale też zupełnie nowe obiekty turystyczne. To region, który wspaniale się rozwija i jestem pewna, że z roku na rok będzie coraz tłumniej przyciągał podróżników. Mam tylko nadzieję, że nie zatraci przy tym specyficznej atmosfery, zamieniając się w komercyjny ośrodek. Niestety widzieliśmy ku temu przesłanki – miasteczko plenienia Karen (Długoszyich). Słynie ono z wizerunku kobiet noszących na szyi złote obręcze.  Pierwszą z nich zakłada się dziewczynkom w wieku 5 lat. Kolejne dokłada się pojedynczo do 21-go roku życia. Kobiety zdejmują je tylko raz w roku na kilka godzin. Ich szyje są bardzo delikatne i „niezabezpieczone” obręczami mogłyby się złamać. Po raz kolejny proszę Was o rozważne wybieranie wycieczek w Tajlandii – tak by nie były one krzywdzące dla autochtonów.