• Menu
  • Menu

POSTOJNA JAMA

Nie lubię jaskiń. Właściwie nie pociąga mnie ani ich naciekowa stalagmitowo-stalaktytowa historia, ani wszechobecna wilgoć, a już na pewno nie rozciągająca się kilometrami ciemność. Jednak o Jaskini Postojnej słuchałam tyle pochlebnych opinii, że dałam się namówić na jej odwiedzenie. To chyba największa atrakcja turystyczna w Słowenii, przez niektórych nazywana królową europejskich jaskiń. Promowana w kraju i poza nim tak mocno jak się da. Mimo mojej niechęci do tego typu atrakcji uważam, ze będąc w Słowenii warto tu zajrzeć. Wcześniej jednak warto nastawić się na prawdziwe tłumy turystów!

Postojnska Jama postała w skutek erozji dokonywanej przez niewielką rzekę Pivkę. Proces ten trwa już ponad 2 miliony lat. Na cały jaskiniowy kompleks składa się dziś prawie 21 km korytarzy i komnat. Większość z nich nie jest udostępniona turystom. Fragment, który można zwiedzić to 5,5 km podziemnej trasy, z czego jedynie nieco ponad 1,5 km można przejść pieszo. Pozostałą drogę pokonuje się kolejką – to zarazem dobra i zła wiadomość – kto co lubi. Kolejka jedzie na tyle szybko, że nie da się zbytnio zobaczyć tego, co kryje wnętrze jaskini. Kolejne nacieki krasowe jedynie migają przed oczyma. Szczęśliwie, półtora kilometra trasy pieszej daje możliwość obcowania z Matką Naturą. Warto stanąć blisko przewodnika, by posłuchać o geologicznej przeszłości tego miejsca, w dodatku warto nieco odizolować się od wszechobecnych tłumów cykających miliony zdjęć.

Szata naciekowa jaskini jest ciekawa. Ogromne stalagmity stoją dumnie niczym kolumny greckiej świątyni niejednokrotnie tworząc ze zwisającymi stalaktytami filary zwane stalagnatami. Część z nich posiada zabawne nazwy takie jak hamburger, czy fotel teściowej. Mnie osobiście zachwyciły wiszące gdzieniegdzie niemal przezroczyste firanki naciekowe. To niesamowicie koronkowa robota słoweńskiego krasu! Do myślenia daje fakt, że wszystkie procesy zachodzące w tym miejscu wciąż trwają, a każdy ze stalagmitów pamięta historię, której ludzki umysł nie jest w stanie objąć – wszak to dziesiątki tysięcy lat! Z zamyślenia wyrywa mnie kropla wody spadająca na czubek głowy. Rozbiła się o moje włosy tak samo, jak miliony innych kropelek o stalagmity, wciąż rzeźbiąc wyjątkową architekturę tego miejsca.

Jaskinia jest doskonale przygotowana dla zwiedzających, oświetlona i skomercjalizowana. Chodzi się tu przyjemnie – jak na jaskinię. Przeważają tu rdzawe, pomarańczowe, czerwone i białe kolory będące wynikiem procesów krasowych. Ciekawostką dotyczącą Postojnej Jamy jest tutejszy mieszkaniec – odmieniec jaskiniowy, który jest gatunkiem endemicznym występującym jedynie w okolicy wybrzeża Adriatyku. Płaz ten jest całkowicie ślepy! Ma co prawda usytuowane z tyłu głowy oczy, ale przykrywa je gruba warstwa skóry. Wzrok jest mu niepotrzebny, ponieważ całe życie spędza w ciemności. Odmieniec jaskiniowy wymaga do życia bardzo czystej wody i jest wrażliwy na zanieczyszczenia, przez co może zamieszkiwać jedynie nieliczne groty.

W praktyce, Postojnska Jama jest niezwykłą atrakcją w Słowenii. Można ją zwiedzić przykładowo jadąc do Chorwacji – znajduje się niemal po drodze. W mojej ocenie jest warta zobaczenia chociaż cena biletu wstępu może przyprawić o zawrót głowy – ja jaskinię zwiedzałam kilka lat temu i za wstęp płaciłam 23€. Można kupić także bilet łączony z wycieczką na zamek – być może warto, nie wiem – nie byłam. Dla wielbicieli jaskiń Postojnska Jama to zdecydowany MUST BE, dla mnie ciekawe miejsce do odwiedzenia.