• Menu
  • Menu

PETRA – MIASTO UKRYTE W SKALE

Petra to kwintesencja tego, po co jedzie się do Jordanii. Miasto położne pośrodku pustyni, wciśnięte między skaliste góry wydaje się być wciąż nieodgadnione. Przed wyjazdem zobaczyliśmy tysiące wspaniałych zdjęć z Petry, nasze serca zapłonęły na myśl że już niebawem się tam znajdziemy. Przemknęła nam nawet myśl, że Petra może nas rozczarować! Tyle pięknych zdjęć, relacji, filmików… Ani przez moment nie byliśmy zawiedzeni! Petra nas zachwyciła. Ukryta między skałami, zabójczo piękna rzuciła na nas czar, tak samo jak na tysiące innych turystów…

Petra położona jest  w południowo-zachodniej części Królestwa Jordanii. Teren, który zajmuje jest półpustynną wyżyną. Miasto leży wśród skał ciągnących się na odległość ok. 1,6 km ze wschodu na zachód i z północy na południe, będących zachodnią częścią masywu Dżabal asz-Szara. Sam widok gór pojawiających się pośrodku niczego zachwyca. Warto więc nocując w Wadi Musa zadbać o to, by mieć pokój z widokiem na miasto (my jedliśmy śniadania na 5-tym piętrze w tak pięknych okolicznościach widokowych, że nie chciało się wstawać od stołu!).

Jeśli chodzi o samą Petrę, jej historia sięga czasów antycznych. Od III w. p.n.e. do I w. n.e. była ona stolicą królestwa Nabatejczyków. Byli oni ludem pochodzenia semickiego przybyłym z Półwyspu Arabskiego. Rozkwit ich kultury i panowanie na terenach dzisiejszego Izraela i Jordanii miały miejsce w czasach ok. VI w. p.n.e. – II w. n. e. Następnie tereny te zajęły wojska rzymskie przyłączając je do prowincji Arabia. Chociaż to za czasów Nabatejczyków miasto osiągnęło znaczącą pozycję już wcześniej zamieszkiwali je myśliwi, zbieracze i koczownicy. Archeologowie znaleźli tu ślady życia z okresu neolitycznego. Za sukcesem Petry stała jej lokalizacja – miejsce skrzyżowania szlaków handlowych z Indii do Egiptu i z półwyspu Arabskiego do Syrii. Mieszkańcy miasta zaopatrywali karawany handlowe w wodę i produkty niezbędne do życia. Nakładali na nich różne opłaty, a także sprzedawali wytwarzane w okolicy towary takie jak kadzidło, mirra czy srebro. Dodatkowym atutem Petry była bezpieczna lokalizacja wewnątrz skalnej doliny. Wraz ze zmianami politycznymi miasto przechodziło z rąk do rąk – od Nabatejczyków przez Rzymian, chrześcijan do muzułmanów. Podczas średniowiecznych wypraw krzyżowych, Petra była zajęta przez krzyżowców, którzy zbudowali tutaj dwie cytadele. Ostatecznie zdobyte przez Saladyna miasto podupadło i już nigdy nie stało się potęgą. Na wiele lat zostało zapomniane, by w 2007 roku zostać ogłoszonym jednym z nowych siedmiu cudów świata. Na zniszczenia w Petrze wpływ miały liczne klęski żywiołowe występujące na tych terenach.

Zwiedzanie Petry jest kluczowym elementem wycieczki do Jordanii, dlatego już kupując kartę JordanPass zdecydowaliśmy się spędzić w Petrze 2 dni (od ilości dni w zabytku zależy cena karty). Z perspektywy czasu uważam, że to optymalny czas na zwiedzenie kompleksu. Mając do dyspozycji dwa dni można zobaczyć tu nie tylko znany z wielu zdjęć Skarbiec Faraona, ale także grobowce wykute w skałach, teatr rzymski, czy ruiny świętych miejsc Nabatejczyków. Im więcej czasu w Petrze tym większa sposobność na oglądanie okolicy ze szczytów otaczających ją skał. Wycieczki po górach są przepiękne krajobrazowo, ale wymagają czasu i nie najgorszej kondycji. Pierwszego dnia w Petrze przeszliśmy 23 km, z tego większość góra – dół! Większa ilość czasu motywuje także do chwili przerwy, w której można rozkoszować się widokiem, doceniać jaki piękny jest świat, pomedytować…

Swoją przygodę z Petrą zaczęliśmy z samego rana. Udaliśmy się do Visitor Center, gdzie zostawiliśmy samochód i udaliśmy się na szlak.  Pierwszy fragment drogi prowadził przez dolinę. Co jakiś czas ukazywały się naszym oczom nowe formacje skalne. Część z nich miała wydrążone pomieszczenia będące prawdopodobnie grobowcami. Droga ta prowadziła do wąwozu Siq, który jest głównym wejściem do miasta Petra. Wąski wąwóz w niektórych miejscach nie przekracza 3 metrów! Jego ściany są wysokie na 90 – 180 metrów, czasami ma się wrażenie, że łączą się one niczym bajeczne sklepienie. Siq jest naturalnym geologicznym uskokiem podzielonym przez siły tektoniczne. Kiedy się przypatrzyliśmy można było niemal dokładnie dopasować do siebie jego rozdzielone części. Kanion dopiero z czasem został wygładzony przez wodę. W ścianach wąwozu znajduje się wiele wnęk wotywnych, które świadczą o tym, jak świętym miejscem była dla Nabatejczyków Petra. Droga przez Siq zabrała nam trochę czasu (jakieś 20 minut – 1,2 km), ach te zdjęcia… A już chwilę później naszym oczom ukazał się najlepiej zachowany i zupełnie olśniewający obiekt miejski – Skarbiec Faraona.

Jest to wykuta w skale piętrowa budowla powstała na początku naszej ery. Do dziś nie jest pewne w jakim celu Skarbiec został wybudowany. Ostatnio popularny jest pogląd, że był to grobowiec (któregoś z władców Petry – być może Aretasa IV. Inna wersja mówi o tym, że miejsce było świątynią. Niezależnie od funkcji zabytek zupełnie oczarowuje turystów. Tłumnie gromadzą się na placu i robią setki zdjęć. Dodatkową atrakcją są przyprowadzone tu, przez Beduinów zamieszkujących dziś Petrę, wielbłądy. Magię miejsca nieco psują dość natarczywi „przewodnicy”, którzy proponują wycieczkę na punkt widokowy znajdujący się na szczycie jednej ze skał. Od razu uprzedzam, że jest to pewnego rodzaju „mafia” i niezwykle trudno jest dotrzeć w to miejsce samemu. Praktycznie jest to niemożliwe! Jednak po drugiej stronie wąwozu Siq znajduje się drugi punkt widokowy – tym razem zupełnie darmowy i oznaczony właściwymi tablicami. Punkt ten zdobyć można zupełnie samemu, zostawiając cenne dinary na inne atrakcje. Mimo nachalności sprzedawców przed Skarbcem Faraona można stać godzinami i wpatrywać się w jego fasadę… Ale przecież Petra to o wiele więcej.

Nasyceni widokiem Skarbca ruszyliśmy w dalszą drogę. Tuż za skałami zobaczyliśmy schody po lewej stronie. Prowadzić miały one do najświętszego miejsca Nabatejczyków. Miejsca położonego na szczycie jednej ze skał. W drogę ruszyliśmy samodzielnie. Kolejne widoki oczarowywały nas. Dodatkowo polepszyła się pogoda, wyszło słońce i musieliśmy zdejmować kurtki. Oszołomieni pięknem tego miejsca daliśmy się namówić na to, by w dalszej drodze towarzyszył nam przewodnik. Nie mówił za dużo o historii miejsca, ale odpowiadał na zadawane przez nas pytania dotyczące Petry i Jordanii. Oprowadził nas po szczytach, z których rozpościerał się przepiękny widok. Pokazał nam Grobowiec Obelisków, który ukazywał zbieżność tutejszej architektury ze znaną nam architekturą egipską. Przypuszczalnie miejsce to było wykorzystywane do obrządków żałobnych.

Kolejne kroki skierowaliśmy ku wspomnianemu przeze mnie wcześniej punktowi widokowemu na Skarbiec Faraona. Możliwość zobaczenia tego cudu od góry była dla nas emocjonująca. Droga szczytami gór masywu Dżabal asz-Szar zajęła nam mniej więcej godzinę, ale udało się nam dotrzeć do celu. Naszym oczom ukazał się obraz trudny do opisania, niezwykły, wcześniej znany tylko z internetowych galerii i przewodników. Na skale wyłożonej dywanem zrobiliśmy chyba więcej zdjęć niż gdziekolwiek indziej na świecie! Oczywiście mogliśmy napić się tu tradycyjnej herbaty beduińskiej z miętą, ale tym razem odmówiliśmy (chociaż generalnie bardzo nam zasmakowała). Nacieszyliśmy oczy i zeszliśmy na dół. Wycieczka z przewodnikiem trwała niespełna 2 godziny i kosztowała (po negocjacjach) 15 JOD. Czy było warto? Myślę, że tak chociaż w większość miejsc można dotrzeć samemu. Trudno tu jednak nie zabłądzić…

Po wędrówce z przewodnikiem podjęliśmy spacer główną ulicą Petry. Po lewej stronie otworzył się nam widok na teatr. Jest to jeden z większych obiektów, które zachował się w mieście. W czasach świetności teatr mógł pomieścić nawet 10 tysięcy osób. Prawdopodobnie wybudowany został za czasów panowania Aretasa IV, a następnie rozbudowywany przez Rzymian. Sam teatr nie robi wielkiego wrażenie jeśli widziało się inne, lepiej zachowane i większe. Zachwyt budzi jego położenie.  Jest on także oznaką toczącego się w mieście życia politycznego i kulturalnego.

Kolejne odwiedzone przez nas miejsce to wielki zespół Grobowców Królewskich. Nazywany jest także Ścianą Królewską. Grobowce znajdują się tu dosłownie jeden obok drugiego. Te, które wymienić można z nazwy to: Grobowiec Urny, Grobowiec Jedwabny, Grobowiec Koryncki i największy z nich Grobowiec Pałacowy. Co ciekawe, w żadnym z nich nie zostały znalezione szczątki ludzkie. Mimo to archeolodzy są niemal pewni co do ich funkcji. Ściana Królewska wygląda zjawiskowo! Większe wrażenie zrobiła na mnie z odległości jednak uważam, że warto zajrzeć do grobowców, spojrzeć z góry na główną ulicę miasta i wyobrazić sobie jak wyglądało życie jego mieszkańców.

Tuż za grobowcami znajduje się droga na dwa punkty widokowe. Pierwszy z nich – blisko, pokazuje w pełnej krasie teatr rzymski, drugi – około 40 minut w jedną stronę, jest darmowym i mniej zatłoczonym miejscem, z którego widać znajdujący się poniżej Skarbiec Faraona. Skuszeni kolejnym widokiem na ten wyjątkowy zabytek ruszyliśmy w drogę. Pięła się ku górze, a nogi bolały coraz bardziej… Widoki na szlaku przypominały te z rana. Na szczycie okazało się, że punkt widokowy znajduje się nie tylko naprzeciwko Skarbca, ale także po drugiej stronie wąwozu Siq niż ten, w którym byliśmy z przewodnikiem. W miejscu, skąd rozpościera się najpiękniejszy widok, zlokalizowany jest beduiński sklepik. Chcesz zrobić sobie piękne zdjęcia? Kup u nas kawę lub herbatę! Nie ma to jak dobry marketing! Po wspinaczce chcieliśmy usiąść i spokojnie rozkoszować się widokiem. Właściwie to nawet chętnie kupiliśmy beduińską herbatę i usiedliśmy na dywanie. Niestety okazał się nie być latającym dywanem z Alladyna i drogę w dół musieliśmy pokonać pieszo.

Nieco nieświadomie pierwszy dzień w Petrze upłynął nam pod znakiem Skarbca Faraona. Ale cóż… należało mu się! Jest miejscem, które z każdego punktu widokowego wygląda zjawiskowo. Kolejny dzień miał przynieść inne widoki…

…i przyniósł, chociaż rozpoczął się dokładnie tak jak poprzedni. Wiedząc, że przed nami daleka droga na południe, a chcąc dotrzeć do kolejnego miejsca noclegowego za widoku, do Petry ruszyliśmy wczesnym rakiem. Przemierzyliśmy znany nam wąwóz Siq, minęliśmy Skarbiec Faraona, Ścianę Królewską i inne atrakcje, które były nam już znane. Celem wycieczki był Ad-Dajr, co znaczy Klasztor. Po drodze warto było jednak spojrzeć na kilka ciekawych miejsc. Jednym z nich jest Wielka Świątynia, do której warto wejść. Oczywiście dziś jest ruiną, ale dalej wyobrażenie tego, jak monumentalnym obiektem była za czasów swojej świetności. Innym ciekawym miejscem jest Kasr Bint Firaun, czyli pałac córki faraona. Legenda głosi, że ten mężczyzna który doprowadzi do pałacu wodę zostanie wybrany na zięcia faraona. Czy któremuś się udało? Niestety nie znaleźliśmy odpowiedzi na to pytanie. Trudno nawet określić za czasów panowania którego z władców pałac powstał. Jedne źródła mówią o Obodasie z IV wieku p.n.e. inne o Aretasie IV, który panował w Petrze 400 lat później.

Po przejściu 8 kilometrów znaleźliśmy się na placu, gdzie Beduini proponowali turystom usługę wwiezienia pod Klaszor na osiołku. Nie jest to jedyna taka sytuacja, właściwe po całej Petrze można na nich jeździć. Jeżeli ktoś zdecyduje się tylko na przejażdżkę główną ulicą może także dosiąść wielbłąda. Wąwozem Siq jeżdżą konne bryczki. Zwierzęta są stałym elementem krajobrazu Petry i właściwie nie umiałabym sobie wyobrazić go bez nich. Wprowadzają życie i są niejako odniesieniem do czasów świetności miasta. Przecież właśnie tak odbywał się ówczesny transport i handel…

Droga do Klasztoru wiodła w górę ponad 800-oma schodami. Oczywiście nie zawsze schody były, czasem było trzeba przejść się skałą. Droga na szczyt zajęła nam niespełna godzinę, ale robiliśmy wiele przystanków – na zdjęcia i zakupy. Widoki wciąż nas zachwycały, chociaż były nieco mniej zaskakujące niż pierwszego dnia. Ad-Dajr to prawdziwy klasztor chrześcijański powstały w Petrze. Prawdopodobnie został zbudowany za czasów panowania ostatniego władcy Nabatejskiego, w I/II wieku n.e. W pierwszym momencie wydaje się być podobny do Skarbca (Al-Chazna) ale w rzeczywistości jest o wiele większy. Fasada Klasztoru mierzy 47 m wysokości i 48,3 m szerokości, co czyni ją największą w całym kompleksie. Zachowało się także mniej zdobień obiektu. Wewnątrz Klasztoru znajdują się ławki i nisza, gdzie wykuto symbol krzyża. W naszej opinii jest to miejsce, do którego trzeba dotrzeć podczas wycieczki do Petry. Miejsce tak magiczne, że odbiera mowę. Być może powodem jest to, że dociera tu o wiele mniej turystów niż do popularnego i łatwo dostępnego Skarbca. Wspaniale jest usiąść w kawiarni naprzeciw fasady Klasztoru i napić się kawy z kardamonem (2-3 JOD). Bycie w tak pięknym miejscu budzi refleksję o tym, jak wspaniałe jest życie i jak wiele mogą zbudować ludzie jeśli tylko chcą…

Droga powrotna była długa – musieliśmy dotrzeć do samochodu, który zostawiliśmy na parkingu nieopodal Visitor Center. Chcieliśmy jeszcze zrobić pamiątkowe zakupy. Petra jest miejscem, gdzie można kupić najtańsze pamiątki, co jest wynikiem przeogromnej konkurencji. Najniższe ceny zauważyliśmy naprzeciwko Ściany Królewskiej, najdroższe na szlaku prowadzącym do Klasztoru. Co ciekawe promocje zmieniały się też w ciągu dnia. Rano można było kupić 5 magnesów za 1 JOD, podczas gdy po południu już jedynie 7 magnesów za 2 JOD. Wniosek – nie warto niczego zostawiać na później! Petra jest miejscem magicznym, które w niczym nie przypomina innych, które widzieliśmy na świecie. To nie tylko jedna znana budowla – Skarbiec Faraona, ale całe miasto które było ważnym miejscem na szlaku handlowym przebiegającym prze to terytorium. Jest to miejsce, które w Jordanii zobaczyć trzeba! Miejscem, które nie tylko pokazuje wielkie osiągnięcia Nabatejczyków, ale także siłę natury.