• Menu
  • Menu

MILOS – WEEKEND NA QUADZIE

Pobyt na Santorini oznaczał dla nas głównie zwiedzanie białych miasteczek i podziwianie magicznych zachodów słońca. Czas na Milos upłynął zupełnie inaczej. Poczuliśmy tu atmosferę greckiego odpoczynku, wsłuchiwaliśmy się w cykanie cykad, zajadaliśmy pyszną lokalną kuchnią i plażowaliśmy… Niemal całą wyspę objechaliśmy quadem. Wyjątek stanowiło Kleftiko – wyjątkowo piękne wybrzeże pełne skalnych formacji do którego udaliśmy się statkiem.

Poniżej zamieszczam opis kilku plaż, które szczególnie utkwiły w mojej pamięci z różnych powodów. O niektórych z nich zaraz Wam napiszę…

 

PLAŻA SARAKINIKO

W mojej ocenie najpiękniejsza z plaż Milos i jedna z piękniejszych na których miałam okazję plażować. Jest bardzo łatwo dostępna, zarówno quadem jak i samochodem; na plażę można dojechać także komunikacją publiczną.

Sarakiniko zachwyca księżycowym krajobrazem. Jest niemal zupełnie biała, zbudowana z miękkich skał o płaskich wierzchołkach.  Plażę stworzyły dwa żywioły – wiatr i woda. Każdy z nich erodował tworząc liczne groty i fantazyjne kształty skał. W białą plażę z impetem wdziera się to tu, to ówdzie krystalicznie czysta woda. Obmywa skały i rozlewa się tworząc białe bałwany. Wszystko to wygląda zjawiskowo.

Plaża Sarakiniko jest najczęściej fotografowanym miejscem na Milos i jednym z bardziej znanych obrazków z Cyklad. Nie ma się czemu dziwić – wygląda bajecznie kiedy turkusowa woda obmywa jej śnieżnobiałe formacje skalne. Do dziś trudno mi stwierdzić, czy plaża bardziej podobała mi się „z góry” podczas przejścia z parkingu na skały, czy już pośród nich…

 

PLAŻA PAPAFRAGAS

Kolejna plaża, która zapada w pamięć nosi nazwę Papfragas. Jest malusieńka i o wiele mniej dostępna niż jej poprzedniczka. Parking przy plaży znajduje się przy krawędzi klifu, pod którym jest położona. Wiele osób tutaj kończy „zwiedzanie” Papafragas robiąc jedynie kilka zdjęć zatoki, którą morze wydrążyło w białej skale. Od góry plaża wygląda wręcz jak rzeka!

Zejście na dół jest oznaczone, ale widnieje przy nim tabliczka „na własne ryzyko”. Przejście po klifie nie należy do najłatwiejszych, szczególnie w japonkach. Warto jednak poświęcić czas i nieco energii, by zejść na plażę. Podczas naszego pobytu była niemalże pusta. Samotnie pływałam w rzece morskiej pośród bielutkich skał – wrażenia fantastyczne!

 

PLAŻA TSIGRADO

Niektórzy uważają, że na tę plaże nie ma dostępu od strony lądu. Przypływa tu jednak dużo łodzi. Chcieliśmy to sprawdzić. Quada zostawiliśmy na klifie powyżej plaży i rozpoczęliśmy zejście… Okazało się, że jest ono najtrudniejszym podczas całego naszego pobytu na Cykladach.

Pierwszą część zejścia stanowi pionowa wręcz skała po której spuszczono niegdyś drabinkę z liną. Dziś drabina jest uszkodzona i zostały po niej pojedyncze deski leżące w połowie drogi. Trzeba dużo siły i rozwagi, by bezpiecznie zejść tą drogą. Kolejny fragment zejścia to przyjemne kilka kroków po piasku, a dalej następna drabina. Tym razem w całości dzięki czemu zejście nie należy do wybitnie nieprzyjemnych.

Szczerze powiedziawszy z zejściem nie miałam większego problemu. Marcin szedł przede mną i mówił gdzie mniej więcej mam postawić stopę. Niestety gorzej było z wejściem! Ostatni odcinek trasy Marin mnie dosłownie wciągał! To co wyjątkowe, to wzajemna pomoc turystów na trasie – każdy wyciąga ręce do zupełnie obcych ludzi.

Sama zatoka, w której położona jest plaża zachwyca kolorem wody. Jest przezroczysta, turkusowa aż po sam horyzont, który zdobią malownicze łodzie. To chyba mój numer 2 na Milos.

 

PLAŻA FIRIPLAKA

Tuż obok plaży Tsigrado, po drugiej stronie oddzielającego je wzgórza znajduje się Firiplaka. Jest ona łatwo dostępna, pełna turystów i zupełnie komercyjna. Mimo to jest ładną piaszczystą plażą, na którą warto zajrzeć podczas wczasów na Milos.

Polecam chwilę odpoczynku w Firiplace z kilku powodów. Po pierwsze widok stąd jest bardzo ładny, więc najzwyczajniej w świecie warto go zobaczyć. Po drugie jest tu infrastruktura plażowa, a dokładnie bary, w których można napić się czegoś pysznego i zjeść lunch. Po trzecie – jeśli boicie się wspinaczki na Tsigardo, a chce ją zobaczyć możecie popłynąć łodzią właśnie z Firiplaki.

 

PLAŻA POLLONIA

Pollonia to obok Adamas najbardziej znany nadmorski kurort na Milos. Jak na letnisko przystało znajduje się tu wiele restauracji i sklepów. Tutejsza plaża jest piaszczysta, delikatnie schodzi ku morzu więc idealnie nadaje się na wypoczynek z dziećmi.

W mojej pamięci plaża Pollonia zachowała się głównie za sprawą nazwy, ale także tego że była miejscem przyjemnego odpoczynku. Zdecydowanie można tu wychillować po grecku!

 

PLAŻA PAPIKINOU

Ostatnia plaża w moim zestawieniu to Papikinou, która leży nieopodal portu Adamas. Z miasta można dojść do niej w pół godziny, więc jest idealnym rozwiązaniem dla mniej zmotoryzowanych.

Na plaży znajdują się leżaki i parasole, a tuż koło niej działają restauracje (w tym aktualny numer 1 TripAdvisora – O! Hamos! Tavern). To doskonałe miejsce na odpoczynek po wycieczkach. Z plaży pięknie prezentuje się port Adamas i otaczające go wzgórza.

 

PLAKA – STOLICA WYSPY

Chociaż głównym zajęciem podczas naszego pobytu na wyspie Milos było plażowanie to udało nam się także zwiedzić stolicę wyspy – Plakę. To malownicze miasteczko położone na wzgórzu, z którego rozciąga się przepiękna panorama na wyspę i Morze Egejskie. Pierwsze kroki w mieście pokierowaliśmy w kierunku jego najwyższego puntu – Kastro. Dziś po zamku pozostało głównie wspomnienie. Na jego ruinie wznosi się biały cykladzki kościółek. Warto się tu wspiąć dla widoku, najlepiej z samego rana kiedy słońce nie operuje jeszcze zbyt mocno.

Po zdobyciu Kastro udaliśmy się do centrum miasteczka. Weszliśmy w labirynt białych uliczek i… zaczęliśmy liczyć koty! Na każdym niemal tarasie siedział co najmniej jeden, najczęściej biało-rudy zwierzak. Celem spaceru było Muzem Archelogiczne (wstęp 3€), w którym znajdują się znaleziska odkryte na strefach archeologicznych na wyspie. Wśród eksponatów znajduje się kopia sławnej na cały świat Wenus z Milo. Oryginał rzeźby prezentowany jest w paryskim Luwrze.

 

NIEZWYKŁA ATMOSFERA KLIMY

Mając do dyspozycji własny środek transportu warto poświęcić jeden z wieczorów i udać się do Klimy – maleńkiej rybackiej wioski położonej poniżej stolicy wyspy. Miejscowość znana jest z małych, białych domków z kolorowymi detalami – balonami, drzwiami i okiennicami. Wszystkie przypominają sześcienne klocki.

My zdecydowaliśmy się podziwiać stąd jeden z zachodów słońca. Nie był może tak spektakularny jak te znane z Santorini, ale niezwykle urokliwy. Atmosferę tworzyły także rozrzucone po morzu łódki. Miejsce nie jest topowym zabytkiem, ale nie można mu odmówić uroku.

Będąc w mieście warto udać się pod górkę na teren wykopalisk. Wrażenie mogą zrobić ruiny antycznego amfiteatru nieopodal którego znajduje się tabliczka z napisem informującym, że to właśnie w tym miejscu odnaleziono słynną Wenus. Pomiędzy Klimą, a miejscowością Tripiti znajdują się wczesnochrześcijańskie katakumby (wstęp 2€).

 

Wyspa Milos to mnóstwo urokliwych zatoczek i przepiękny kolor morza. To synonim greckiego odpoczynku. Przez jeden, czy dwa dni na quadzie można zobaczyć większość topowych zabytków i kilka ukrytych pośród klifów plaż. Nie można odmówić sobie także rejsu na plażę Kleftiko, o którym napiszę w przyszłym tygodniu – to prześliczne miejsce!