• Menu
  • Menu

HA NOI – STOLICA KTÓRĄ ZAWŁADNĘŁY SKUTERY…

Pierwsze spotkanie z Hanoi nie należało do najprostszych. Była to nasza pierwsza egzotyczna wyprawa, więc dosłownie wszystko było nowe. Najbardziej przerażał nas ruch miejski, który trwał nieprzerwanie, i jak tu przejść na drugą stronę jezdni? Zapachy ulicy z jednej strony były pociągające, z drugiej zupełnie odpychające. Na pierwszy rzut oka Hanoi wydawało się być miastem pozbawionym jakiegokolwiek porządku, o higienie już nie wspominając. Z czasem zaczęliśmy rozumieć tutejszą filozofię i z dnia na dzień Wietnam podobał się nam coraz bardziej.

Hanoi zaczęliśmy zwiedzać jeszcze w dzień przylotu, byliśmy bardzo ciekawi co zastaniemy. Ciekawiło nas wszystko – zabytki, kultura, jedzenie… W pierwszym rzucie udaliśmy się do centrum miasta – nad jezioro Hoan Kiem, nad którym górowała pagoda Tran Quoc. Jest ona najstarszą świątynią w stolicy. Zbudowana została przez króla Ly Nam De w VI wieku, co oznacza że stoi w tym miejscu już ponad 1500 lat! W Pagodzie Tran Quoc czci się nie tylko Buddę. Hołd oddawany jest też najzdolniejszym i najsłynniejszym mnichom pagody, Bogini oraz innym świętym. Ciekawostką jest, że na terenie pagody zasadzona została lipa, którą podarował miastu król Indii składający wizytę w Wietnamie. Do dziś drzewo jest symbolem współpracy i sympatii obu krajów.

Samo jezioro ma także swoją legendę. Głosi ona, że właśnie w tym miejscu na początku XV wieku generał Le Lou otrzymał od złotego żółwia magiczny miecz. Za jego pomocą miał wypędzić z miasta wrogie wojska Chin. Po walce generał miał zostać nowym cesarzem Wietnamu. W tłumaczeniu na polski nazwa jeziora to Jezioro Zwróconego Miecza.

Ponieważ powoli zmierzchało i większość zabytków była już zamknięta udaliśmy się spektakl do teatru lalek na wodzie. Jest to dzieło promowane przez wietnamski rząd i krajowe dziedzictwo kultury. Teatr w Hanoi nie był zbyt duży, a miejsca na widowni wygodne tylko dla osób w moim wzroście, Marcin mierzący ponad 180 cm miał problemy z tym, co zrobić z nogami! Mimo lekkiej niewygody oddaliśmy się w ręce aktorów i obejrzeliśmy sztukę o historii Hanoi w odniesieniu do całego kraju. Było to bardzo ciekawe doświadczenie, które polecam wszystkim będącym na wakacjach w   Wietnamie. Zderzyliśmy się tu z zupełnie inną muzyką i kulturą. Podobało się nam, chociaż pewnie lepiej przyswajalibyśmy treści spektaklu wyspani bardziej niż po kilkunastu godzinach w samolocie…

Kolejny dzień w Hanoi spędziliśmy na zwiedzaniu największego zabytku miasta – Świątyni Literatury. Jest to bez wątpienia jedna z atrakcji Wietnamu, której się nie zapomina. Świątynia zbudowana została w 1070 roku przez króla Lý Thánh Tông. Dedykowana była chińskiemu filozofowi Konfucjuszowi. Początkowo pełniła funkcję religijną, szybko jednak przekształciła się w centrum oświaty. To właśnie tu powstał pierwszy w Wietnamie Narodowy Uniwersytet. Postawione w kompleksie stele na żółwiach zawierają inskrypcje z personaliami absolwentów, którzy zdawali tu egzaminu od XV do XVIII wieku.

Mimo, że tego dnia pogoda nie dopisywała z dużą radością i entuzjazmem zwiedzaliśmy Świątynię. Naszą szczególną uwagę przykuł czwarty dziedziniec. Powodem było to, że w całości zamieniony jest w planszę do grania w żywe szachy (też macie skojarzenia z Harrym Potterem?). Tę wyjątkową grę można obserwować podczas święta Tet.  Przy dziedzińcach Świątyni tradycyjnie można znaleźć wielki bęben służący obrządkom, a po przeciwnej stronie wieżę dzwonu. Dzwon jest najnowszym elementem wyposażenia Świątyni. Sercem Świątyni Literatury jest Ołtarz Konfucjusza – patrona przybytku.  Strzegą go rzeźbione żurawie postawione na żółwiach – symbol pomyślności. Tuż za ołtarzem znajduje się pokryta czerwoną i złotą laką Świątynia Konfucjusza.

Świątynia Literatury to „żywa” ikona wietnamskiej kultury. Jej zarys to logo tutejszej telewizji! Zwyczajowo wietnamscy studenci i absolwenci uczelni wyższych przyjeżdżają tu robić sobie pamiątkowe zdjęcia. Van Mieu to także popularny plan ślubnych plenerów. Miejsce tętni życiem i pozostaje do dziś najpiękniejszym zespołem architektonicznym w Hanoi.

Będąc w stolicy Wietnamu chcieliśmy zobaczyć jak najwięcej. Nie przeszkadzał nam nawet specjalnie padający deszcz… Po zwiedzeniu świątyni Literatury udaliśmy się do kolejnego topowego miejsca – placu przy którym stoi mauzoleum Ho Chi Minha. Mimo próśb przywódcy o kremację i rozrzucenie jego prochów po zjednoczonym Wietnamie jego rodacy postawili mu wielkie mauzoleum. W czasie naszych odwiedzin było ono niestety zamknięte. Ruszyliśmy dalej. Kolejnym punktem wycieczki była Pagoda na Jednej Nodze (Chua Mot Cot). Jest ona niekwestionowanym symbolem miasta. Legenda głosi, że cesarzowi, który nie miał syna przyśniła się bogini miłosierdzia. Siedząc na kwiecie lotosu podarowała mu dziecko. Niedługo później nowa żona władcy wydała na świat upragnionego potomka. Z wdzięczności cesarz nakazał budowę świątyni, która wyglądem będzie przypominała kwiat lotosu z jego snu. By dostrzec w budowli kształt kwiatu trzeba mieć niemałą wyobraźnię jednak świątynia jest wyjątkowa. Być może to z powodu jej niewielkich rozmiarów…

Zwiedzanie Ha Noi zakończyliśmy w Pagodzie Ambasadorów (Chua Quan Su). Swoją nazwę świątynia zawdzięcza pokojom buddyjskim, które podpisane zostały przez buddyjskich dygnitarzy w XV wieku. Obecna pagoda swój wygląd zyskała w 1942 roku – jest piękna, bardzo promienista dzięki żółtej fasadzie. Jest oficjalnym centrum buddyzmu w Ha Noi i zawiera wizerunek Buddy przeszłości, przyszłości i teraźniejszości. Nie da się przejść obok niej obojętnie. Podobnie jak obok wielu innych miejsc w Hanoi i w całym kraju – budynki są kolorowe i zapraszają do swoich wnętrz. A wokół nich rosną pomarańcze i cytryny…