Hiszpania

ANDALUZJA – KORDOBA

Kolejny punkt na naszej podróżniczej mapie to Kordoba. Miasto położone między Granadą, a stolicą Andaluzji – Sevillą. Miasto, które przeżywało prawdziwy rozkwit podczas panowania Arabów na Półwyspie Iberyjskim.  Niektórzy twierdzą, że była to najznamienitsza wizytówka Maurów.

W X wieku Kordobę opisywano, jako miasto odzwierciedlające osiągnięcia cywilizacji ówczesnej ludzkości, zarówno te architektoniczne, jak i społeczne, intelektualne i estetyczne. W mieście pracowało wówczas około 300 meczetów, była także podobna ilość łaźni, działało 20 bibliotek, w  tym Biblioteka Al-Hakama, która w swojej kolekcji posiadała ponad 400.000 manuskryptów. Był to ośrodek edukacji i oświaty – w prowincji licznie funkcjonowały szkoły, a także 17-cie szkół wyższych. Metropolia, mimo że zabudowana i gęsto zaludniona, dzięki systemie sztucznego nawadniania przypominała wielki, wiecznie zielony ogród. Wraz z początkiem nowego tysiąclecia zakończył się okres świetności Kordoby. Miasto stopniowo upadało w skutek wewnętrznych konfliktów. Przysłowiowym gwoździem do trumny był rozpad wielkiego kalifatu i przejęcie w 1236 roku miasta przez Chrześcijan.

Największym zabytkiem miejscowości, echem po czasach jego świetności i celem naszego przyjazdu do Kordony jest wielki meczet – La Mezquita. Jest to ogromnych rozmiarów świątynia muzułmańska, która po odbiciu metropolii przez Chrześcijan została zamieniona w kościół.

Budowę meczetu w 786 roku rozpoczął panujący w tym czasie emir Kordoby – Abd Ar-Rahman’a I. Jego najbardziej okazała część jest jednak młodsza i pochodzi z II połowy X wieku. Tym, co zachwyca we wnętrzu starego meczetu jest panująca tu harmonia. Ponad 800 kolumn wspiera podwójne podkowiaste łuki i ośmiokątny mihrab z kopułą w kształcie muszli. Wszystkie łuki pomalowane są w czerwono – beżowe pasy. Stojąc jeden za drugim tworzą wrażenie nieskończoności. XIII wiek przyniósł wielkie zmiany dla La Mezquity. Chrześcijanie zaczęli ingerować w architekturę budowli przekształcając ją w katolicką katedrę. Działania te spowodowały efekt wyrastającej pośrodku meczetu świątyni katolickiej. Szczęśliwie tylko nieznaczna część starego meczetu uległa zniszczeniu.

Zwiedzając na każdym kroku napotykamy ołtarze przypominające wizerunki świętych. W każdym możliwym miejscu podkreślany jest chrześcijański wymiar Mezquity. Z jednej strony dodaje to uroku temu miejscu, z drugiej daje nadzieję, że nie trzeba niszczyć wszystkiego, by wprowadzić innowacje w danym miejscu. Uczucie jest dość dziwne. Nadal najbardziej zachwycają niekończące się kolumny i łuki, w których niemal można zabłądzić…

Mezquitę można zwiedzać w dwojaki sposób. Pierwszy z nich to zwiedzanie dzienne, podczas którego ogląda się wnętrze katedry oraz wieżę zegarową będącą niegdyś minaretem. Drugi sposób to, wzbogacone efektami wizualno – dźwiękowymi, zwiedzanie po zmroku. My zwiedzaliśmy katedrę w ciągu dnia. Cena biletu wstępu wynosiła 10€, dodatkowo kupiliśmy wejściówkę na wieżę za 2€. Warto. Dopiero widok na Mezquitę z góry daje obraz tego, jak jest potężna. Daje to wyobrażenie tego, jak ważną metropolią była niegdyś Kordoba.

Będąc w Kordobie nie da się nie zauważyć Mezquity, chociaż ukryta jest wśród gęstej zabudowy. Nie da się przejść obok niej obojętnie. Kiedy tylko do niej dotarliśmy zobaczyliśmy zupełnie inny charakter miasta. Ulice dookoła kościoła uginały się od ciężaru sklepików z pamiątkami, które bardziej przypominały tunezyjski bazar niż elegancją ulicę europejską. Nawet pachniało tu inaczej. Uwielbiam miasta, które mają swoją, wyjątkową energię i specyfikę, a właśnie taka jest Kordoba.

Mezquita bezkompromisowo jest największą atrakcją Kordoby. Nie jest jednak jedyna. Mając do dyspozycji więcej czasu polecam zobaczenie kilku innych, ciekawych miejsc. Godnym do polecenia punktem widokowym na miasto jest Most Rzymski. W tej chwili na jego konstrukcję składa się 16 łuków. Most pochodzi z I wieku p.n.e i przez dwa tysiące lat był jedyną kładką umożliwiającą przejście przez rzekę Gwadalkiwir. Na jego południowym skraju znajduje się odrestaurowana, ufortyfikowana wieża z epoki muzułmańskiej Torre de la Calahorra.

Jednym z najpiękniejszych zakątków starówki jest dzielnica żydowska, tzw. Judería. W VIII wieku Kordoba była nie tylko centrum kulturalnym świata, ale również centrum komercyjnym. Nazywana była miastem trzech kultur. Obok siebie żyli tu Żydzi, Chrześcijanie i Muzułmanie. Spacer ciasnymi uliczkami dzielnicy żydowskiej należy do niemałych przyjemności. Warto zabłądzić pomiędzy białymi fasadami domów, które często pięknie przyozdobione są kwiatami.

W Kordobie znajduje się także zamek Alcazar – nie zwiedzaliśmy go, ponieważ mieliśmy w planie odwiedzenie innego, zbudowanego w Sevilli. Dlatego też nie wiem, czy wart jest rekomendacji.

Około 20 km od Kordoby, niemal na trasie do stolicy regionu znajduje się propozycja dla miłośników zamków. Miejsce, które oczarowało nas i rozkochało w sobie. Mieści się na wzgórzu ponad miejscowością Almodóvar del Río. Jest to berberyjska twierdza zbudowana około 760 roku, która przeszła w kolejnych pięciu stuleciach kilka gruntownych modyfikacji. Przechodziła z rąk do rąk, by dziś być własnością prywatną. Wstęp do zamku jest odpłatny, ale zwiedzać można dokładnie każdy kątek (poza prywatnymi pokojami właściciela). Spędziliśmy tu niemal tak samo dużo czasu, jak w Kordobie. Marcin był zachwycony. Miałam wrażenie, że poczuł się jednym z rycerzy andaluzyjskiego okrągłego stołu! Musieliśmy wejść wszędzie, nawet upał przestał nam przeszkadzać. Zamek nie ma dużo do zaoferowania jeśli chodzi o wyposażenie, jednak jest niesamowitą budowlą i robi ogromne wrażenie. W dodatku jego zaletą jest położenie – krajobrazy z wysokich wież są nieziemsko piękne! W mojej opinii jest to miejsce, którego nie powinno się pomijać podczas objazdu po Andaluzji.

Późnym popołudniem pojechaliśmy w stronę Sevilli, by jeszcze bardziej dać się wciągnąć do andaluzyjskiego świata…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *