Hiszpania

ANDALUZJA – SEVILLA

Sewilla często uznawana  jest za najpiękniejsze miasto w całej Hiszpanii. Może pochwalić się największą na Półwyspie Iberyjskim zabytkową starówką, piękną katedrą i przeogromnym Alcazarem. Właśnie z taką wizją miasta przyjechaliśmy je poznać. Czy nasze spotkanie było udane? Przekonajcie się sami.

Kiedy rano obudziliśmy się w andaluzyjskiej stolicy byliśmy pełni zapału do zwiedzania. Do tej pory Andaluzja przerastała nasze oczekiwania, każdego dnia zachwycała. Jakie więc było nasze rozczarowanie kiedy zamiast niebieskiego nieba zobaczyliśmy chmury, z których zanosiło się na deszcz? Przyzwyczailiśmy się już do upału! Przyodzialiśmy cieplejsze ubrania i wyszliśmy z hotelu. Pierwsze, co poczuliśmy to niezwykle cuchnąca kanalizacja! Niezrażeni szliśmy ku jednemu z największych zabytków miast – katedrze La Catedral de Sevilla.

La Catedral de Sevilla to potężna gotycka katedra zbudowana na początku XV wieku w miejscu starego meczetu. Jest to największa na świecie budowla tego typu reprezentująca swój okres architektoniczny. Jest to także jedna z największych na świecie świątyń katolickich. W Europie przerastają ją jedynie  Bazylice Św. Piotra w Watykanie i londyńska Katedra św. Pawła. Budowniczy kościoła ubrali swoją realizację w słowa, które brzmiały następująco: “Wzniesiemy świątynię tak wielką, że ci którzy ją zobaczą ukończoną uznają nas za szaleńców”. Myślę, że założenie to zostało spełnione. Świątynia imponuje rozmiarem nie tylko na zewnątrz, ale także w środku. Wszystko jest tu olbrzymie: pięć naw, łuki, chór, kaplice czy też 28-metrowej wysokości złocony ołtarz główny.

Katedra w Sevilli to swoista nekropolia. W kościele spoczywają prochy wybitnych hiszpańskich osobistości, które wniosły wiele w historię państwa. Wśród średniowiecznych królów należy wymienić Piotra I Okrutnego znanego z krwawych i brutalnych rządów, Ferdynanda III Świętego, który walczył z Maurami podczas konkwisty oraz jego syna Alfonsa X Mądrego – mecenasa sztuki i nauki. Nie lada atrakcją, a dla niektórych nawet powodem odwiedzenia przybytku jest znajdujący się w świątyni grobowiec Krzysztofa Kolumba. Nie wiadomo czy faktycznie prochy Genueńczyka spoczywają w katedrze, jest to powodem wielu dyskusji i sporów. Nagrobek Kolumba wyrzeźbiony został pod koniec XIX wieku i posiada ciekawą formę. Trumnę odkrywcy Ameryki niosą postacie uosabiające cztery wielkie królestwa: Kastylii, Leónu, Nawarry i Aragonii.

Integralną częścią katedry jest wieża zegarowa La  Giralda powstała na miejscu starego minaretu meczetu z czasów panowania w Sewilli arabskiej dynastii Almohadów. Jest ona jednym z symboli miasta. Na jej szczycie kołysze się na wietrze charakterystyczny odlew kobiety z brązu. Szczególnie polecam panoramę ze szczytu Giraldy, na który można wdrapać się schodami. Z prawie 100 metrów wspaniale widać panoramę miasta. Bilet wstępu na wieżę kosztuje 7€. Część sewillijskiej katedry stanowi także dziedziniec Patio de los Naranjos. W czasach panowania muzułmanów był on częścią meczetu przeznaczoną do ablucji.

Kolejną ikoną Sewilli jest następna odwiedzona przez nas atrakcja – Real Alcázar. Jest to jeszcze jedno andaluzyjskie wspomnienie okresu panowania Maurów. Obiekt znajduje się na wyciągnięcie ręki od katedry, więc spacer nie jest daleki. Nie kupiliśmy wcześniej biletów, więc pełni strachu ruszyliśmy do kas zamkowych. Na nasze szczęście kolejka nie była długa. W kilka minut otrzymaliśmy bilety i rozpoczęliśmy zwiedzanie. Bilet z oprowadzającym nas audioguidem kosztował 7€.

 Real Alcázar de Sevilla pochodzi z XI wieku. Jest to zespół pałacowy będący pierwotnie rezydencją dygnitarzy kordobańskich. Po podbiciu przez Chrześcijan Półwyspu Iberyjskiego pałac przebudowano w tylu mudéjar i nadano mu cechy charakterystyczne dla gotyckiej architektury hiszpańskiego średniowiecza. Pałac przepełniony jest wspaniałymi przykładami kunsztu dekoracyjno-architektonicznego minionych epok. Jest to zaklęta w kamieniu opowieść o losach Sewilli. Zachwycają tu nie tylko bogato zdobione sale, dziedzińce i łaźnie ale także współcześniejsze kaplice, kopuły, obrazy i gobeliny. Na największą uwagę, w mojej opinii, zasługują tu mistrzowskie mozaiki, zarówno te wykorzystane wewnątrz pałacu, jak i  te przyozdabiające ogród.

Ogród jest dodatkową atrakcją kompleksu. Jego urok niemalże przyćmiewa doskonałość budowli. Co ciekawe po ogrodzie rozsiane są mozaikowe, ceramiczne ławki, z których każda ma swój oryginalny wzór. Roślinność jest bogata i pięknie dopełnia całości kompleksu. Zapuszczając się w głąb ogrodów trzeba pamiętać jaką drogą się szło – łatwo się pogubić. Niektórzy uważają, że sewillański Alcazar może równać się tylko z Alhambrą w Granadzie. W mojej ocenie jest to cała prawa. Atrakcje są zupełnie inne. Chociaż architektura Alhambry zachwyciła mnie bardziej, to ogrody Alcazaru i panująca w nich atmosfera złapały mnie za serce. Nie umiałabym dziś wskazać jednego miejsca spośród nich, które warto zobaczyć.

Pogoda uległa poprawie. Słońce już dawno wyszło zza chmurek, a razem z nim poprawiły się nasze humory. Jako, że dzień był jeszcze młody wyruszyliśmy na podbój kolejnego znanego miejsca – Placu Hiszpańskiego (Plaza de España). Tym razem spacer był nieco dłuższy, zajął nam z 10 minut. Sam Plac Hiszpański to bardzo duży, półkolisty plac przylegający do pięknego Parque de Maria Luisa. Po jego północnej stronie zbudowano współczesny pałac, który architekturą nawiązuje do sztuki mudéjar. Projektant wykorzystał także elementy sztuki gotyckiej, renesansowej oraz baroku. Pałac wraz odgrodzony jest od centrum placu kanałem. Łączą go cztery mocno dekorowane mostki. U podnóża pałacu umiejscowiono malowidła  wykonane na płytkach azulejos. Każde z nich reprezentuje jedną z hiszpańskich prowincji i przedstawia związaną z nią scenę historyczną. Pałac robi wielkie wrażenie, szczególnie jeśli znajdziemy czas, by przyjrzeć się otaczającym do malowidłom.

Dodatkową atrakcją towarzyszącą wizycie na Placu Hiszpańskim jest możliwość wynajęcia łódki, którą można pływać po kanale leżącym u stóp pałacu. Godzina spędzona na łódce daje możliwość spojrzenia na zabudowania placu z zupełnie innej perspektywy, jest momentem wytchnienia i fantastyczną przygodą. Wspominam to bardzo miło. Niewiele osób wynajmuje łódki – pieszo pałac zwiedza mnóstwo osób. Czuliśmy pewną intymność, jakby na chwile to miejsce było tylko dla nas.

O ile sam plac od strony pałacu jest gwarnym, pełnym turystów miejscem, o tyle sam Parque de Maria Luisa jest spokojnym zakątkiem Sevilli. Można tu spotkać rodziny spacerujące z dziećmi, piknikujących Hiszpanów, a także odpoczywających na trawie turystów. Nigdzie indziej lody nie smakowały nam tak jak tutaj! Być może dlatego, że w końcu upał lał się z nieba, a my ubraliśmy nasze najgrubsze ciuchy…

Dzień powoli dobiegał końca, a my nie mieliśmy zbyt dużo czasu na zwiedzanie miasta. Kolejnego dnia planowaliśmy przejazd na plaże. Zdecydowaliśmy się jednak poświęcić pół dnia na zabytki leżące bliżej hotelu – wieżę Torre de Oro  oraz arenę do corridy.

Torre de Oro to nic innego, jak element fortyfikacyjny z czasów Almohadów, którego celem było ochronić przed najeźdźcami na Alcazar. Złota wieża ostała się jako jedna ze 166 wież stojących tu w czasach swojej świetności. Nazwa wieży związana jest z płytkami azulejos, które ją zdobiły.  Światło odbijające się od tafli wody Gwadalkiwiru padało na dekorację ścian, które mieniły się złotym blaskiem. Legenda głosi, że w wieży przechowywane było złoto przywiezione do Hiszpanii zza morskich kolonii. Jest to obalony przez naukowców mit. Dzisiaj w Wieży znajduje się ciekawe muzeum morskie. Warto je zwiedzić i zapoznać się z bardzo ważnym elementem historii Hiszpanii jakim są wyprawy morskie. Poza tym z wieży rozciąga się ładna panorama. Nie może się ona jednak równać z tą, którą mogliśmy oglądać ze szczytu wieży sewillijskiej katedry.

La Plaza de Toros de la Maestranza to jedna z najstarszych aren do corridy na świecie. Nazywana jest  także Catedral del Toreo. Jej budowę rozpoczęto w 1749 roku. Zbudowana jest w barokowym stylu, co ukazane jest głównie w zdobiącej ją fasadzie. Arena jest przygotowana do przyjęcia jednocześnie 12 538 widzów. Catedral del Toreo można zwiedzać, znajduje się tu ciekawe muzeum poświęcone torreadorom i corridzie. Dzięki temu, że odwiedziliśmy to miejsce dowiedziałam się wielu rzeczy, o których nie miałam pojęcia, jako że nie jestem zwolenniczką tego sportu. Okazuje się jednak, że stanowi on bardzo ważny element tworzący hiszpańską tożsamość narodową. W muzeum poza historią walk byków można usłyszeć ciekawe historie dotyczące wybitnych torreadorów. Można zobaczyć kolekcję obrazów i rzeźb poświęconych sportowi, plakatów, a także strojów toreadorów które zrobiły na mnie duże wrażenie. Odwiedzając arenę nie stałam się zwolenniczą corridy, ale po części zrozumiałam jej znaczenie dla Hiszpanów. Wizyta uświadomiła mi, że to o wiele więcej niż tylko walka. Sevilla to bardzo ciekawe, bogate w zabytki miasto. Nie wiem, czy mogę powiedzieć, że jest najpiękniejszym w Hiszpanii bo wciąż wielu nie widziałam, ale mogę spodziewać się, że znajduje się w czołówce. W pierwszych chwilach nie polubiłyśmy się, jednak z czasem zaczęłam dostrzegać wyjątkową atmosferę miasta i wiele coraz to piękniejszych miejsc. Trzeba także przyznać, ze Sewilla może pochwalić się wieloma wspaniałymi restauracjami z regionalną kuchnią. Dobry posiłek zawsze stanowi dla mnie podstawę udanego wypoczynku! Jest to także centrum kultury flamenco. Jeśli ktoś dysponuje większą ilością czasu z całego serca polecam zapoznanie się z nią i udział w jednym z licznych pokazów tego pięknego tańca.  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *