Hiszpania

ANDALUZJA – ZWIEDZAMY ALHAMBRĘ

Słońce, fiesta, flamenco, plaża, sjesta, gazpacho, sherry… Wyjazd do Andaluzji zawsze przewijał się w moich marzeniach. Rejon znałam z filmów i książek. Kojarzył mi się z sercem kulturalnym Hiszpanii. Dlatego kiedy tylko pokazały się tanie loty do Malagi, i to w terminie możliwym do realizacji, były nasze.

Mimo, że przylecieliśmy do Malagi to Andaluzję zaczęliśmy zwiedzać z innego miejsca. Przejechaliśmy ponad 120 km, by znaleźć się w Granadzie. Właśnie tam po raz pierwszy zetknęliśmy się z pięknem tej części Hiszpanii i panującym tu upałem.

Pierwsze kroki po przyjeździe pokierowaliśmy do centrum. Na ulicznym termometrze zobaczyłam temperaturę – 47 stopni! Dodam tylko, że był lipiec i godzina 17. Niestrudzeni upałem postanowiliśmy pospacerować na wzgórze Albaicin. Jest to stara mauretańska dzielnica, w której można podejrzeć nieco tradycyjnego życia tubylców. Jedna z teorii głosi, że to właśnie stąd pochodzi znane dziś na całym świecie flamenco. Prawdą na pewno jest to, że znalezienie tu klubu z muzyką flamenco jest prostsze niż gdziekolwiek indziej. Jednak to nie muzyka była naszym celem tego dnia, ale widok na najpiękniejszy z hiszpańskich pałaców – Alhambrę. Mirador de Los Carvajales jako pierwszy dał nam sposobność przyjrzenia się zabudowom pałacu. Robił wielkie wrażenie. Później niemal każda restauracja reklamowała się hasłem „z tarasem widokowym”. Im lepszy widok, tym wyższe ceny. Wszystko się zgadzało. Widok na Alhambrę był jednym z tych, których nigdy się nie zapomina. Wspaniałym punktem widokowym na miasto jest także Mirador de San Cristobal. Pośrodku punktów widokowych znajduje się kościół św. Mikołaja do którego warto zajrzeć.

Będąc w Granadzie odkryliśmy przypadkowo chyba najlepszą przekąskownię świata, w której do syta najeść się można za grosze! Owoce morza smakowały tu nieziemsko, chociaż były przyrządzone w prosty sposób. Porcje były gigantyczne, co w przypadku owoców morza może zaskakiwać. Sam bar wyglądał jak stary dworzec albo jadłodajnia, ale warto przełamać estetyczną barierę i zamówić coś do zjedzenia; polecam z całego serca, chociaż nie robię tego często – Bar Los Diamantes.

Jak mówi powiedzenie „Nie ma w życiu nic bardziej godnego współczucia, niż być ślepym w Granadzie”. Powiedzenie to zapewne powstało w związku z największym zabytkiem miasta i jednym z najpiękniejszych w Hiszpanii – Alhambrą. To właśnie na terenie tego zabytku spędziliśmy cały drugi dzień wyjazdu.

Alhambra to warowny zespół, który zbudowano w latach 1232–1273 i dalej rozbudowywano do XIV wieku. Jej nazwa oznacza dosłownie Czerwony (ar. Al-Ḥamrā). Kompleks w czasach świetności nazwano Czerwoną Twierdzą (Qalat Al-Hamra) . Były to czasy panowania nad Półwyspem Iberyjskim Arabów. Granadą władali wówczas emirowie z dynastii Nasrydów: Jusufa I i Muhammada V. Alhambra była więc twierdzą mauretańskich kalifów. Wiele lat później była także ostatnim punktem oparcia Arabów w Hiszpanii. Zdobyto ją 1492 roku. Stała się wówczas siedzibą emirów Granady. Przez długi czas służyła jako więzienie.  Odbudowana w XIX w. miała stanowić wspomnienie po swojej dawnej świetności.

Alhambra to jeden z najpiękniejszych zabytków arabskiego budownictwa w Europie. Składa się z pałacu z kilkoma dziedzińcami i dekorowanymi salami, Alkazaby – pełniącej funkcję obronną i Generalife – letniej rezydencji z ogrodami oraz z samych ogrodów znajdujących się na wzgórzu. Poszczególne sale i dziedzińce zachwycają. Wśród nich wyróżnia się Patio de los Leones z centralnie zlokalizowaną fontanną opartą na 12 lwach. Do tego wyjątkowego placu przylegają 4 sale. Jedna piękniejsza od drugiej. Każda wyjątkowo dekorowana. Trudno zdecydować się, która najbardziej przypadła nam do gustu. Z resztą tym, co urzeka w Alhambrze jest całokształt, a nie detale (chociaż i one robią wielkie wrażenie). Wielość zdobień mauretańskich jest oszołamiająca. Pełno tu także mozaik oraz pięknych rozwiązań ogrodowych.

W Alhambrze, niesamowite jest zachowanie proporcji i pewna matematyzacja architektoniczna. Kolejne elementy twierdzy opierają się na następującej zależności matematycznej: podstawą wszystkich elementów (budynków, elewacji) jest kwadrat oraz kolejno tworzone prostokąty o podstawie równej bokowi kwadratu i wysokości równej przekątnej poprzedniej figury. Wysokości kolejnych figur tworzą ciąg.  

Zwiedzanie kompleksu w lipcu okazało się nie najlepszym pomysłem, a to ze względu na pogodę. W południe temperatura przekraczała 40 stopni i skutecznie odbierała przyjemność z przebywania w tym niezwykłym miejscu. Zamiast oglądać zdobienia poszczególnych sali szukaliśmy cienia i wody do wypicia. Mimo to byliśmy oszołomieni. Ilość, wielkość, bogactwo… wszystko po prostu niesamowite! Zwiedzenie kompleksu zajęło nam kilka dobrych godzin. Warto zarezerwować sobie na nie chociaż pół dnia. Z Alkazaby roztacza się piękny widok na miasto. A Generalife to zielona oaza pośrodku zabudowań pałacowych – jedno z przyjemniejszych miejsc do odwiedzenia w upalny dzień.

W kompleksie Alhambry znajduje się jeszcze jeden ważny budynek – pałac Karola V. Powstał on w XVI wieku na polecenie cesarza. Jest to renesansowy budynek zaprojektowany przez ucznia Michała Anioła – Pedro Machuca. Pałac poza sprawowaniem funkcji praktycznej, miał być symbolem zwycięstwa nad dynastią arabską. W środku pałacu znajduje się wewnętrzne okrągłe patio, które jest otoczone dwukondygnacyjną kolumnadą w stylu jońskim i doryckim. Budynek jest uważany za jeden z najlepiej zachowanych poza Italią zabytków renesansu włoskiego. Obecnie Pałac Karola V jest siedzibą dwóch obiektów muzealnych: Muzeum Sztuk Pięknych i Muzeum Alhambra.

Chętnych do zwiedzania Alhambry nie brakuje. Każdego dnia przychodzą tu rzesze turystów. Wszyscy chcą stanąć oko w oko z fantastyczną mauretańską architekturą. Aby uniknąć wielkiej kolejki kolejny raz proponuję zakup biletów on-line – cena biletu to 14€. Wzdłuż wejścia do kompleksu stoją automaty „kasujące” bilety. Chwila moment i jesteście w środku. Kolejka do kas potrafi ciągnąć się godzinami. Z oczekiwaniem trzeba się liczyć także chcąc wejść do Pałacu Nasrydów. Kolejka w tym miejscu jest niezależna od rodzaju posiadanego biletu. Nie wolno jednak rezygnować ze zwiedzania Pałacu – to zdecydowanie miejsce warte zobaczenia i czekania w kolejce. Jest wyjątkowe i zapada w pamięci na zawsze.

Alhambra to prawdziwy top of the top. Miejsce które będąc w Andaluzji zobaczyć trzeba. I chociaż to nie jedyny zabytek Granady to zdecydowanie jest najbardziej zachwycający i to zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz. Będąc w mieście warto zobaczyć jeszcze inne ważne budynki, takie jak chociażby rozsiane po Starym Mieście kościoły. Mimo, że zbudowane w blasku Alhambry nie oszołamiają to nadal są świadectwem rozwoju i życia miejskiego.

Granada to fantastyczne miasto na weekendowy pobyt. Znajduje się tuż obok pasma górskiego Sierra Nevada. Podczas naszego pobytu w mieście chcieliśmy zobaczyć kawałek tutejszych gór. I chociaż przygotowaliśmy się na trekking wycieczka zakończyła się objazdem samochodowym z jednego punktu widokowego do drugiego. Czasem warto zjechać z autostrady, by zobaczyć coś wyjątkowego.  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *