Hiszpania

TENERYFA – PALMA DE LAS TERESITAS I GÓRY ANAGA

Chociaż początek naszego wyjazdu bardziej związaliśmy z górami to przecież Teneryfa to także piękne plaże. Większość z nich jest pochodzenia wulkanicznego, dlatego piasek jest w szarym, a nawet czarnym kolorze. Wyjątek wśród plaż stanowi położona we wschodniej części wyspy Palma De Las Teresitas. Jest to plaża mierząca ponad kilometr i usytuowana niedaleko stolicy wyspy, w miejscowości San Andres. Stworzona została sztucznie, dlatego piasek ją pokrywający w niczym nie przypomina innych znanych z wyspy. Wyjątkowo miękki i jasny przyjechał prosto z Sahary! Sztucznie zasadzone są też palmy, które tworzą tu lekko karaibski wygląd, dodają plaży uroku i rzucają przyjemny cień.  Chociaż plaża w całości jest dziełem człowieka ma niepowtarzalny urok. Dodatkowo z tej strony wyspy ocean wydaje się być spokojniejszy, więc pływanie jest dużą przyjemnością. Na plaży byliśmy dwukrotnie: po raz pierwszy odpoczywając tu po zwiedzaniu stolicy wyspy – Santa Cruz de Tenerife oraz poraz drugi jadąc w Góry Anaga.

Góry Anaga to geologicznie najstarsza część Teneryfy, położona na jej północno – wschodnim krańcu. Miejsce to jest zupełnie niezaludnione, za co może odpowiadać fakt dziewiczej natury. Ten malowniczy skrawek wyspy to wytchnienie od turystów i gorących plaż. Góry wspaniale komponują się tu z błękitem oceanu. Schodzą do niego o wiele delikatniej niż oglądane przez nas wcześniej Los Gigantes. Na trasie z San Andres do Playa de Benijo gdzieniegdzie widać małe, położone u stóp szczytów miejscowości. Jasne domki, białe i pastelowe wyglądają przepięknie na tle pokrytych roślinnością gór. Na wysokim paśmie górskim Anaga do dziś przetrwał las wawrzynowy. Jest to prawdziwy ewenement! Tu i ówdzie rosną wielkie drzewa, z których zwisają długie pnącza. Górskie drogi wiją się niczym węże. Są wąskie, strome i często bardzo kręte. Przejazd przez Góry Anaga to nie lada gratka dla miłośników  hardcorowych dróg – takich jak Marcin. Jadąc mijaliśmy setki przepięknych krajobrazów. Urzekały nas na tyle, że niejednokrotnie stawaliśmy by móc się przyjrzeć panoramie, by zrobić zdjęcie i by chłonąc jak najbardziej to, co nas otacza.

Celem naszego przejazdu przez Góry było nie tylko zobaczenie tego dziewiczego skrawka wyspy, ale także dotarcie do cichej, położonej wśród gór plaży – Playa de Benijo (ostatniej do której prowadzi górska droga). Plaża była stricte naturalna, wulkaniczna i magiczna. Trudno opisać panującą tam atmosferę. Góry Anaga stoją na drodze wilgotnych pasatów – stałych wiatrów wiejących znad równika. Wiatry te są powodem tworzenia się na oceanie wysokich fal. Czytaliśmy, że tutejsze plaże idealnie nadają się do surfingu. Nie spotkaliśmy jednak nikogo z deską. Poza nami były tu może 4 osoby, co zdecydowanie odróżniało ją od wcześniej odwiedzonejPalma De Las Teresitas. Ocean był mocno wzburzony. Fale przerastały dorosłego człowieka. Dla mnie nie były to warunki do kąpieli, za to w ciszy i spokoju można było tu odpocząć, poczytać książkę i przyjrzeć się przepięknym widokom. Z plaży można obserwować wyłaniające się z oceanu pojedyncze skały – Roques de Anaga. Marcin natomiast nie bał się fal i miał dużą frajdę ze  skakania wśród nich. Dla każdego coś miłego! Spędziliśmy tu przeurocze popołudnie, pozostając nawet sami na plaży. Z jednej strony cieszyliśmy się, że inni turyści zapomnieli o tym pięknym miejscu, z drugiej uważaliśmy, że to wyjątkowe miejsce o którym trzeba powiedzieć światu.

Ten dzień był kwintesencją Teneryfy – spędzając czas na plaży równocześnie spędzaliśmy czas w górach. Właśnie z takim krajobrazem kojarzy mi się wyspa. Polecam wszystkim wycieczkę, którą przetestowaliśmy. Od rana można byłoby ją jeszcze poszerzyć o zwiedzanie Santa Cruz de Tenerife.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *